czwartek, 13 lipca 2023

2-4 lipca 2023 Magdeburg



Wysiedliśmy na dworcu Neustadt, z którego bliżej do naszego hotelu. Była wszakże niedziela, jednak miasto sprawiało wrażenie bardzo wymarłego. W okolicy hotelu widać wciąż dziury urbanistyczne po szkodach, które wyrządziły bombardowania 80 lat temu. W Neustadt i tak ocalało więcej starych kamienic niż w śródmieściu, ale dzielnica straciła zapewne swój żywy charakter. Przy naszym hotelu życie próbuje się skupiać wokół Wittenberger Platz, gdzie działa kilka restauracji i piwiarni, ale miejsce i tak pozostaje senne i ciche.
Wybieramy się na spacer do miasta. Dziarska, żartobliwa Frau Riccarda z hotelu poleca nam spacer nad Łabą. Idziemy więc przez dawny port, który dopiero teraz odb
udowuje się i zamienia w naukowo-technologiczny hub. Z nadrzecznego bulwaru dobrze widać zabytki, które, jak to zwykle bywa w nadrzecznych miastach, ciągną się długo wzdłuż brzegów rzeki. Pierwszy z nich to baszta von Guerickego. Pomiędzy gotyckimi kościołami wyrosły po wojnie głównie bloki. Docieramy na rynek, który jest pusty. Na nim pozłacana statua "Jeźdźca Magdeburskiego". Ludniej robi się na Breiter Weg - im bliżej katedry, tym więcej ludzi. Tu jemy obiad - grillowane mięso z warzywami (4) do tego piwo - i możemy zwiedzać dalej. Katedra pomimo zniszczeń robi w środku duże wrażenie. Umieszczony w bocznej kruchcie portal z pannami mądrymi i głupimi - głupie z grymasami na twarzach, a mądre z karykaturalnymi wręcz uśmiechami. Siedzące postaci króla i królowej (być może Otto I i jego żona Edyta). Musi również robić wrażenie fakt, że można tu odwiedzić grób cesarza Otto I, który wszak zmarł przed 1000 lat. Do katedry przylega klasztor kanoników z pięknymi krużgankami, a otoczenie katedry obfituje w urokliwe zakątki z fragmentami murów miejskich.
Interesujący jest również na starym mieście klasztor i kościół Unser Lieben Frauen. Cudownie romański, otoczony wokół plenerową galerią rzeźby. W środku jest dziś sala koncertowa i muzeum sztuki nowoczesnej. W drodze do domu oglądamy również kamienne gotyckie kościoły. Przy jednym z nich - Sankt Petri z sąsiadującą maleńką Magdalenenkapelle - jak gdyby nigdy nic skubie sobie trawkę zając, niewiele sobie robiąc z przechodzących ludzi.
W poniedziałek ruch w mieście wydaje się większy. Ruchliwa jest główna ulica Otto von Guericke, którą idziemy na dworzec, żeby pojechać na 1 dzień do Brunszwiku. Przy jednym z głównych skrzyżowań stoi potężny socrealistyczny kompleks usługowo-mieszkaniowy. Po powrocie z Brunszwiku jeszcze raz idziemy do katedry, a dalej starym kolejowym mostem przeprawiamy się przez Łabę, by podziwiać miasto z drugiego brzegu rzeki. Ów drugi brzeg to tak naprawdę Werder - ostrów. Dzielnica mniej okazała, rzadziej zaludniona. Tu, oprócz widoku na miasto po drugiej stronie rzeki, przykuwa naszą uwagę fantazyjny budyneczek - amatorskiego chyba - teatru.
Ostatni dzień w Magdeburgu poświęcamy na jeszcze jedną wizytę przy katedrze i zwiedzenie muzeum katedralnego, które gromadzi sporo artefaktów z gotyku i epoki romańskiej, w tym oryginał jeźdźca magdeburskiego Są też rzeźby św. Maurycego, modele nagrobków, w tym Edyty. Udając się na dworzec zastanawiam się, gdzie przebywał Kraszewski i Piłsudski, o których uczy się w Polsce na historii, że byli więzieni w twierdzy magdeburskiej. Po owej twierdzy nie zostało w mieście zbyt wiele śladów, a - jak czytamy - zlikwidowano ją już pod koniec XIX w.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piramida zwierząt, reż. M. Borczuch, Narodowy Stary Teatr w Krakowie,

Oto prawdziwa sztuka - opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych w dziedzinie sztuk plastycznych bez pokazywania ty...