Pomysł Bogusia, żeby jechać do Würzburga nie był przeze mnie przyjęty szczególnie entuzjastycznie. Potężny upał i zatłoczone miasto zwiastowały, że nabiorę awersji do tego frankońskiego miasta. Tymczasem wyjechałem stamtąd z bardzo pozytywnymi wrażeniami. Zwiedzaliśmy rezydencję biskupią, którą równie dobrze można by nazwać pomnikiem ludzkiej pychy. Przepych, ogrom. Biskupi przenieśli się tu z położonego po przeciwnej stronie miasta wzgórza zamkowego, na które też warto wejść. Zamek, również potężny, na stokach okalają winnice. Rozciąga się stąd wspaniały widok na miasto i okolice. Okolice zamku ze starym miastem łączy barokowy most na Menie. Coś jakby most Karola. Po moście ludzie spacerują z kieliszkami białego reńskiego wina. Kupuje się je tuż przy wejściu na tę przeprawę. U nas chyba nie do pomyślenia taka kultura i takie rozwiązanie.
Obiad jemy w jednym z zaułków w sąsiedztwie starego rynku. Podwórko renesansowe, schodki, balustradki, wykusze, balkoniki. Pomiędzy nimi stoliki, kelnerzy z wielką kulturą obsługują, wyjaśniają. Zamawiam zupę winną i coś dziwnego na drugie danie - biała kiełbasa w ciepłym octowym wywarze z warzywami. Oryginalne ale niezbyt chętnie powtórzyłbym to doświadczenie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Michał Witkowski, Tango
Przypomina to trochę "Młyn do mumii" Petera Stancika z dwiema zasadniczymi różnicami. Nasz przodownik Piątek w odróżnieniu od czes...
-
Trudno zliczyć, ile razy zirytował mnie autor tej książki, jego egocentryzm, megalomania i brak skromności. Książka nie jest właściwie obraz...
-
Pomysł rezerwowy, bo nie wypaliła wycieczka do Zielonej Góry. Lądowanie w Dziembówku, krótka droga przez las do Dziembowa. Tu oglądany z zew...
-
Teatr Polski zaproponował widzom wierną tekstowi adaptację powieści Stanisława Lema. Czytelnik nie powinien być zaskoczony tym, co dzieje si...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz