Główny bohater jest detektywem, ale wiadomo od razu, że książka nie będzie kryminałem. Bliżej temu do obyczajowej powieści z czasów wiktoriańskich (choć rzecz toczy się głównie w pierwszej połowie XX w., od schyłku Belle Epoque do przedednia II wojny światowej).
Kto oglądał "Od zmierzchu do świtu" Roberta Rodrigueza przeżył zapewne zaskoczenie, kiedy w pewnym momencie nieoczekiwanie zmienia się konwencja i z obyczajowo-przygodowej historii wpadamy bez zapowiedzi w środek horroru. Podobną niespodziankę szykuje Ishiguro. Tu z narracji pełnej angielskich konwenansów nieoczekiwanie wkraczamy w ponury quasi kafkowski labirynt, który udaje nam się razem z głównym bohaterem po pewnym czasie opuścić, ale i tak zadajemy sobie pytanie: "co to było?"
Kafkowskie klimaty znamy wszak z twórczości tego noblisty. O ile jednak np. w "Niepocieszonym" groteskowa konwencja towarzyszy nam przez cały czas, o tyle w "Kiedy byliśmy sierotami" stanowi zaledwie epizodyczną odmianę. Po co ta odmiana? Tropem może być bezsens wojny, podczas której zawieszone zostają "normalne" reguły współżycia społecznego. Wszak owo kafkowskie zapętlenie następuje w tej powieści, kiedy bohater poszukując rodziców przechodzi przez front walk pomiędzy Japończykami i Chińczykami (lata 30-te w Azji).
Cóż my tu jeszcze mamy? Dość poprawną politycznie (tj. bez nadmiernego atakowania Brytyjczyków) krytykę kolonializmu (angielskie kompanie uzależniały Chińczyków od opium, ale nie brakowało dzielnych i szlachetnych jednostek, które się temu sprzeciwiały). Mamy też - życiowe doświadczenie autora (?) - opis rozdarcia i poszukiwania własnej przynależności u osób związanych z kulturą jednego kraju, a żyjących w innym.
Jakieś to wszystko wygładzone i nie do końca przemawiające do mnie...
@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@@
Kazuo Ishiguro, Kiedy byliśmy sierotami, Warszawa 2000 [wyd. Prószyński i S-ka]
— Nos-tal-gicz-ny — powtórzył Akira, jakby to było słowo, którego szukał. Potem powiedział jedno słowo po japońsku, być może właśnie znaczące „nostalgiczny”. — Nos-tal-gicz-ny. Dobrze być
nostalgiczny. Bardzo ważne.
— Naprawdę?
— Ważne. Bardzo ważne. Nostalgiczny. Kiedy człowiek nostalgiczny, on pamięta. Kiedy my mali, poznajemy lepszy świat od ten Świat. Pamiętamy i chcemy, by dobry świat wrócił. Więc bardzo ważne. [s. 275]
poniedziałek, 4 listopada 2024
Kiedy byliśmy sierotami
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Marieke Lucas Rijneveld, Niepokój przychodzi o zmierzchu
Nastolatek ginie pod lodem, gdzieś na holenderskiej wsi, a my przyglądamy się jego rodzinie. Być może Rijneveld opisuje jej rozpad po tym, j...
-
Pomysł rezerwowy, bo nie wypaliła wycieczka do Zielonej Góry. Lądowanie w Dziembówku, krótka droga przez las do Dziembowa. Tu oglądany z zew...
-
Chyba jedna z najtrudniejszych lektur w życiu. Chwilami niesamowicie wciągająca, awanturnicza, przygodowa, łotrzykowska. Ale jest też powieś...
-
Pomysł Bogusia, żeby jechać do Würzburga nie był przeze mnie przyjęty szczególnie entuzjastycznie. Potężny upał i zatłoczone miasto zwiastow...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz