niedziela, 17 listopada 2024

Jewgienij Wodołazkin, Laur, Poznań 2015 [wyd. Zysk i S-ka]



"Rosyjski Umberto Eco"? Nie, raczej opowieść o Stirlitzu w średniowiecznym anturażu. Tylko zamiast szpiega mamy jurodiwego i uzdrowiciela w jednym. Ten, podobnie jak legendarny bohater "Siedemnastu mgnień wiosny", wychodzi z wszelkich przygód bez szwanku, zaś mądrości pojawiające się na kartach powieści głębią swą przypominają pointy popularnych niegdyś dowcipów o Stirlitzu. Oto próbka:

W średniowieczu nie znano papierowych pieniędzy.

Pod koniec XV wieku Austriacy jeszcze dokładnie nie wiedzieli, czy różnią się od Niemców, a jeśli tak, to czym.

Jechali szybko. Nie dlatego, że gdzieś się spieszyli (Arsenij jechał w wieczność, więc dokąd miałby się śpieszyć?)

Docierając do Oświęcimia (akcja toczy się w XV w.) jeden z bohaterów wygłasza takie słowa:

Zaufaj mi, Arseniju, po upływie stuleci to miejsce budzić będzie grozę. Lecz jej ciężar czuje się już teraz.

Nagromadzenie tego typu złotych myśli i natłok różnego rodzaju anachronizmów czyni z lektury doświadczenie dość przykre. Do tego dochodzi kiepskie tłumaczenie i redakcja (zakłócające logikę opowieści błędy w datach!).

Książka zdobyła w Rosji najważniejsze nagrody literackie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piramida zwierząt, reż. M. Borczuch, Narodowy Stary Teatr w Krakowie,

Oto prawdziwa sztuka - opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych w dziedzinie sztuk plastycznych bez pokazywania ty...