Niewielka książeczka. W z pozoru nieciekawy opis wypełnionej rytuałami
(poranne obtłukiwanie jajka na twardo o maszynę do pisania) codzienności
dwóch artystów na emigracji autor wplata wciągający, choć bynajmniej
nie sensacyjny wątek quasi detektywistyczny. Jest i wątek uczuciowy,
pojawia się bowiem w życiu obu panów pewna atrakcyjna brunetka.
Dziełko Třešňáka (pisarza, ale i muzyka) jest na wielu płaszczyznach
polifoniczne Dotyczy to wspomnianych wyżej wątków fabularnych, które
przeplatają się i przecinają co jakiś czas. To samo można powiedzieć o
dialogach. Bohaterowie rozmawiają prowadząc niezależne "linie
melodyczne". Pytanie Moritza może napotkać odpowiedź Praga po dłuższej
chwili. W międzyczasie obaj równolegle monologują na różne tematy.
Pełno tu błyskotliwych konceptów narracyjnych i językowych.
Imaginacje bohaterów na chwilę stają się rzeczywistością. Kiedy jednak
pan Prag za bardzo buja w obłokach, pan Moritz bezceremonialnie potrafi
sprowadzić go na ziemię. Zakończenie wydaje się otwarte i zaprasza
czytelnika do własnej interpretacji. Warto spróbować!
środa, 20 listopada 2024
Vlastimil Třešňák, To, co najistotniejsze o panu Moritzu
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Marieke Lucas Rijneveld, Niepokój przychodzi o zmierzchu
Nastolatek ginie pod lodem, gdzieś na holenderskiej wsi, a my przyglądamy się jego rodzinie. Być może Rijneveld opisuje jej rozpad po tym, j...
-
Pomysł rezerwowy, bo nie wypaliła wycieczka do Zielonej Góry. Lądowanie w Dziembówku, krótka droga przez las do Dziembowa. Tu oglądany z zew...
-
Chyba jedna z najtrudniejszych lektur w życiu. Chwilami niesamowicie wciągająca, awanturnicza, przygodowa, łotrzykowska. Ale jest też powieś...
-
Pomysł Bogusia, żeby jechać do Würzburga nie był przeze mnie przyjęty szczególnie entuzjastycznie. Potężny upał i zatłoczone miasto zwiastow...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz