środa, 20 listopada 2024

Vlastimil Třešňák, To, co najistotniejsze o panu Moritzu

Niewielka książeczka. W z pozoru nieciekawy opis wypełnionej rytuałami (poranne obtłukiwanie jajka na twardo o maszynę do pisania) codzienności dwóch artystów na emigracji autor wplata wciągający, choć bynajmniej nie sensacyjny wątek quasi detektywistyczny. Jest i wątek uczuciowy, pojawia się bowiem w życiu obu panów pewna atrakcyjna brunetka.
Dziełko Třešňáka (pisarza, ale i muzyka) jest na wielu płaszczyznach polifoniczne Dotyczy to wspomnianych wyżej wątków fabularnych, które przeplatają się i przecinają co jakiś czas. To samo można powiedzieć o dialogach. Bohaterowie rozmawiają prowadząc niezależne "linie melodyczne". Pytanie Moritza może napotkać odpowiedź Praga po dłuższej chwili. W międzyczasie obaj równolegle monologują na różne tematy.
Pełno tu błyskotliwych konceptów narracyjnych i językowych. Imaginacje bohaterów na chwilę stają się rzeczywistością. Kiedy jednak pan Prag za bardzo buja w obłokach, pan Moritz bezceremonialnie potrafi sprowadzić go na ziemię. Zakończenie wydaje się otwarte i zaprasza czytelnika do własnej interpretacji. Warto spróbować!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piramida zwierząt, reż. M. Borczuch, Narodowy Stary Teatr w Krakowie,

Oto prawdziwa sztuka - opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych w dziedzinie sztuk plastycznych bez pokazywania ty...