Nie jest zapewne odkrywcze, że spostrzeżenia Dostojewskiego na temat Rosji zachowują aktualność. Biorąc pod uwagę ów ironiczny stosunek do społeczeństwa, które tak wnikliwie portretował, można potraktować autora "Biesów" jako prekursora względem takich zjawisk literackich jak Proust czy Musil w "Człowieku bez właściwości". Zwłaszcza w tym ostatnim dziele bezcelowa ruchawka i moralna dekadencja przypomina to, z czym stykamy się na kartach Dostojewskiego.
Autor wyśmiewa rewolucjonistów, tu słusznie nazywanych "nihilistami", bo ich działania zdają się nie mieć pozytywnego programu lub programu w ogóle. Trudno ocenić, czy programem ich jest wyłożona przez Szigalewa doktryna, wedle której należy ludzkość w całości upodlić, radykalnie równać w dół, by potem czynniki kierujące mogły zaprowadzić nowy ład. Dla niektórych - jak Piotr Stiepanowicz Wierchowieński - całym programem jest działanie rozumiane jako spiskowanie. Dokąd ma prowadzić, niekoniecznie wiadomo. Z tego wszystkiego wynika, że najpierw trzeba wywołać chaos, by potem ów chaos w glorii zbawcy opanować.
W wywoływaniu chaosu osiąga dziś Rosja poziom wysoce zaawansowany.
Lepiej byłoby (wtedy i dziś), gdyby jakiś mesjasz wpędził owe tytułowe biesy w stado wieprzów, które potopiłyby się w jeziorze [Mt 8, 28-34]. Niestety na taki obrót spraw nie ma co liczyć, chyba że chce się przeżyć żywot w całkowitym odrealnieniu jak Stiepan Trofimowicz Wierchowieński.
Ta postać porusza mnie chyba najbardziej. A opis jego "ostatniej wędrówki" to literatura najwyższej próby.
Przez meandry spisków stawroginowsko-wierchowieńskich brnie się nieco ciężej.
***************
Wynotowany Cytat:
Wolność nastąpi wtedy dopiero, gdy już będzie wszystko jedno: żyć czy umierać. [s. 116]
Fiodor Dostojewski, Biesy, Warszawa 2015 [wyd. MG]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz