W Gieczu duże szczęście nas spotkało, bo przy kościele św. Mikołaja "dyżurowała" harcerka, która otwierała ciekawskim drzwi, a nawet podziemia, w których widać było relikty XI-wiecznego kościoła. Grodziszczko ciche i spokojne, na grobli jesień, a wewnątrz grodu jakieś prace ogrodowo-porządkowe. Chodzimy wewnątrz przez nikogo nie niepokojeni. W Gieczu wszystko po staremu. Przy "tylnym" wyjściu wita turystów stary obalony pień, a wokół grodu na rowerach śmiga dzieciarnia i wielkopolskim zwyczajem pozdrawia nieznajomych prastarym"dzień dobry".
Na drodze do Gułtów w lasku z jezdni widać wielkie uschnięte prawdziwki. Park pałacowy mieni się kolorami. Piękne jesienne słońce dodaje temu uroku.
W zagajniku na drodze do Klonów jemy śniadanie. Atakuje mnie - po raz ostatni chyba tego roku - osa. W Klonach oglądamy dwór i park. Ktoś tam podjechał pod sam budynek. Nowy właściciel? Nie przegania nas.
Polną drogą zmierzamy do Czerlejna. Do kościoła nie udaje nam się zajrzeć. Kręcimy się dookoła i podziwiamy sąsiedni pałac myśliwski. Wystawiony na sprzedaż trochę podupada. Na drodze do Gowarzewa obelisk. Z jednej strony MB Częstochowska, z drugiej upamiętnienie powstańców wielkopolskich.
W Gowarzewie nic ciekawego, do Tulec jedziemy polną drogą, mijając samotne gospodarstwo. Z dala witają nas gęganiem śnieżnobiałe gęsi. W Tulcach remont w kościele. Wszystko owinięte folią. Sylwina głodnieje, ratujemy się wizytą w "Bambaryle". Takich knajp już prawie nie ma. Nic wege. Nawet pierogów. Więc żurek, który potem będzie nam się odbijał do końca dnia. Nie podjąłem ryzyka i nie zamówiłem czerniny.
Śpieszymy się potem, żeby zjechać do Poznania przed zamknięciem "Społemu", bo koniecznie musiałem kupić żółty ser.
poniedziałek, 21 października 2024
2024-10-19 Giecz-Poznań
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Michał Witkowski, Tango
Przypomina to trochę "Młyn do mumii" Petera Stancika z dwiema zasadniczymi różnicami. Nasz przodownik Piątek w odróżnieniu od czes...
-
Trudno zliczyć, ile razy zirytował mnie autor tej książki, jego egocentryzm, megalomania i brak skromności. Książka nie jest właściwie obraz...
-
Pomysł rezerwowy, bo nie wypaliła wycieczka do Zielonej Góry. Lądowanie w Dziembówku, krótka droga przez las do Dziembowa. Tu oglądany z zew...
-
Teatr Polski zaproponował widzom wierną tekstowi adaptację powieści Stanisława Lema. Czytelnik nie powinien być zaskoczony tym, co dzieje si...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz