Bezbrzeżnie smutna książka, która ciężkości nabiera pod koniec, w "Uśmiechu Karenina", ostatnim rozdziale naznaczonym zbliżaniem się do śmierci. Czyżby więc swoistą wagę życie zyskiwało bądź też osiągało dopiero wtedy?
Powieść Kundery ma dwie zasadnicze warstwy. Jedna to czysto fabularny opis perypetii życiowych dra Tomasza, Teresy, Sabiny i Franza, w którym na pierwszy plan wysuwa się sfera erotyczna i uczuciowa. Druga to przezierający przez tę pierwszą warstwę przerażający obraz totalitaryzmu w wydaniu czechosłowackim. Podany tu niejako z pierwszej ręki. Obie budują ów smutny obraz ludzkiego życia. Być może najdalej od owego smutku jest Sabina, która życie poświęca nie na walkę z komunistyczną rzeczywistością, a na walkę z kiczem.
Ale kicz to - jak pisze Kundera - swego rodzaju niezgoda na "gówno". W komunistycznej sztuce nie było miejsca na gówno, co jednak dość silnie kontrastowało z rzeczywistością kraju za żelazną kurtyną. Sabina w sielankowej scenerii domku gdzieś w USA, a potem w Kalifornii uciekła od gówna. Reszta, przede wszystkim Teresa i Tomasz zgnojeni przez władzę w tym gównie tkwiła. Tam, gdzie nie ma gówna - zdaje się pisać Kundera - jest kicz. A więc Sabina od niego nie uciekła.
Wzruszające momenty tej powieści mówią o poszukiwaniu miłości przez Teresę, która odnajduje ją w relacji z Kareninem suczką, która na końcu umiera. Przedsmak tej relacji mamy również w historii z zakopaną przez dzieci wroną, której Teresie nie udaje się uratować.
Nieznośną lekkością naznaczone jest samo pisarstwo Kundery. Czyta się to szybko, sprawnie przechodząc z bohaterami przez koleje ich losów. Autor nie przytłacza nas swą erudycyjną obecnością. Czasami tylko wychyla się gdzieś zza fabuły z paroma dosadnymi stwierdzeniami, jak np. te o gównie. A na końcu okazuje się, że po tej "lekkiej" lekturze zostaliśmy z nieznośnym ciężarem. I nie wiemy wcale, czy to brzemię bohaterów, czy też nie czasem nasz własny ciężar.
******
wynotowane cytaty
Nieznośna lekkość bytu, Warszawa 2023 [wyd. WAB]
Od tego czasu wiedziała, że piękno jest zdradzonym światem. Możemy się z nim spotkać tylko w miejscach, w których prześladowcy przez pomyłkę o nim zapomnieli. [s. 134]
Ale świat był tak paskudny, że nikomu nie chciało się zmartwychwstawać. [s. 279]
Człowiek jest pasożytem krów, tak by go prawdopodobnie scharakteryzował w swej zoologii nieczłowiek. [s. 347]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz