W tej autobiograficznej powieści Plath zaskakuje ostrością spojrzenia, nieco autystycznym niekiedy spojrzeniem na szczegóły, pomijając jednocześnie wiele rzeczy, które dzieją się dookoła głównej bohaterki.
Proza bolesna i szczera, bo jak inaczej opowiadać o depresji i próbach samobójczych. Jest to również swego rodzaju próba przedzierania się przez literacko dziewiczy obszar. Dziś dysponujemy lepszym "instrumentarium" językowym, by opowiadać o zaburzeniach psychicznych. Wydaje się, że w czasach Plath dopiero uczono się pisania i mówienia o tego typu chorobach. Trudno przy tym mówić o zapisie walki z chorobą. Postawa Esther, bohaterki "Szklanego klosza" jest bierna. Życie toczy się obok niej, a otwarte zakończenie książki nie pozostawia czytelnikowi zbyt wiele nadziei na to, że Esther da sobie radę.
poniedziałek, 27 lipca 2026
Sylvia Plath, Szklany klosz
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Michał Witkowski, Tango
Przypomina to trochę "Młyn do mumii" Petera Stancika z dwiema zasadniczymi różnicami. Nasz przodownik Piątek w odróżnieniu od czes...
-
Trudno zliczyć, ile razy zirytował mnie autor tej książki, jego egocentryzm, megalomania i brak skromności. Książka nie jest właściwie obraz...
-
Pomysł rezerwowy, bo nie wypaliła wycieczka do Zielonej Góry. Lądowanie w Dziembówku, krótka droga przez las do Dziembowa. Tu oglądany z zew...
-
Teatr Polski zaproponował widzom wierną tekstowi adaptację powieści Stanisława Lema. Czytelnik nie powinien być zaskoczony tym, co dzieje si...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz