Nie sposób ze strzępków informacji i dokumentów odtworzyć cyrkowego życiorysu Marianny Radzik. Zamiast reportażu czy książki biograficznej Anna Fryczkowska skonstruowała powieść, a więc biografię fabularyzowaną, pewnie w przeważającej mierze fikcyjną, ale skupioną na prawdziwej, niezwykłej postaci pani Marianny.
Sięgnąłem po tę książkę ze względu na czas, w którym osadzono akcję. Lata tuż powojenne to okres trudny, ale bardzo ciekawy, z pewnością niełatwy dla wędrownych artystów. Spotyka się jeszcze czasem na festynach takie małe zespoły, ale niemożliwe byłoby chyba ruszenie w trasę na chybił - trafił, tak jak zrobili to Franciszek i Marianna.
Jest to książka, która - choć opowiada o trudnych czasach, a jej bohaterowie przeżyli wiele traum - daje nadzieję, uczy optymizmu, głosi wiarę w człowieka i jego dobrą naturę. Jest tu i love story zakończona happy endem, i opowieść o sukcesie, bo przecież - choć biedna - Marianna odnosiła sukcesy. Te małe, na cyrkowej scenie i później nieco większe, jako ludowa artystka (malarka naiwna).
W językowej stylizacji przybranej przez Fryczkowską nic nie zgrzyta. Fabuła toczy się wartko i logicznie, a dialogi płyną naturalnie. Naprawdę dobra literacko robota.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz