Ta powieść mogłaby być inspiracją dla filmu "Wpatrując się w słońce". Obraz Maschy Schilinski pokazywał stare niemieckie gospodarstwo na przestrzeni ostatnich około 100 lat. U Jenny Erpenbeck głównym bohaterem jest letni dom z ogrodem, gdzieś nad brandenburskim jeziorem. Akcja zaczyna się w czasach Republiki Weimarskiej, a kończy w czasach współczesnych. Poznajemy jego właścicieli, lokatorów, letników, gości, ale wszystkich przelotnie. Bywalcy domu zmieniają się bowiem, a spory udział w tych zmianach ma oczywiście historia, która jednak dzieje się gdzieś daleko, za lasami, za rzekami, czasem tylko - jak podczas krótkiego pobytu żołnierzy radzieckich - daje o sobie znać w sposób bardziej namacalny.
To opowieść o XX wieku w wersji light, co podczas lektury było dla mnie rozczarowaniem. Spod niewątpliwie dobrego pióra Erpenbeck wyszła bowiem książka posiadająca urok brandenburskiej prowincji - pięknej, malowniczej i coraz bardziej pustej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz