niedziela, 24 marca 2024

2024-03-20 Eyvind Johnson, Czasy Jego Wysokości

To ten gatunek, w którym stary człowiek (tu Johannes Lupigis, Johanniperto, Perto) opowiada swoje życie przebiegające w centrum historycznych wydarzeń, spotyka się z wielkimi tego świata, choć ci wielcy są drugo, a nawet trzecioplanowymi postaciami opowieści. To, co ciekawe dzieje się bowiem gdzieś na uboczu tej oficjalnej historii.

Johnson łączy cechy powieści historycznej, przygodowej i w pewnym stopniu także psychologicznej. Jest tu eklektyzm technik i sposobów narracji. Mamy kroniki, listy, monologi wewnętrzne. Sprawia to wrażenie pewnej niespójności, co nieco mi podczas lektury przeszkadzało. Czasem narracja zbacza gdzieś w jakieś refleksje, opisy, dłużyzny, by potem wstrząsnąć fragmentami pełnymi intensywności fabularnej i emocjonalej.

Jednym z takich właśnie ciekawszych momentów są późne losy Angilperty - Lodoaldy. Autor zwraca uwagę na traumę dziewczyny, która wzięta siłą i - de facto - zniewolona jako pani zamku w Genewie zmienia się z uroczej dziewczyny w okrutną i nieszczęśliwą matronę.

Dobrze jest się również przyjrzeć technikom władzy i kultowi jednostki, które, choć ewoluują, to jednak zasadniczo posługują się stale tymi samymi schematami.

Oceniłem na 5

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piramida zwierząt, reż. M. Borczuch, Narodowy Stary Teatr w Krakowie,

Oto prawdziwa sztuka - opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych w dziedzinie sztuk plastycznych bez pokazywania ty...