niedziela, 24 marca 2024

2024-03-16 Września - Środa

Dzień zaczął się ładnie, słonecznie. Pojechaliśmy ścieżką rowerową wzdłuż Wrześnicy aż do Psar. Wysoki stan wody we Wrześnicy, łabędzie.

W Psarach zachmurzyło się i rozhulał się wiatr. Przy dawnym cmentarzu ewangelickim zjedliśmy śniadanie. Wiosna tu jeszcze nie wybuchła z całą mocą. Na końcu wsi, ktoś zaparkował przy ulicy konia perszerona. Jakeśmy koło niego przejeżdżali, wystraszył się nieco i Boguś myślał, że nas pogoni, a to był kawał konia. Ale ustał spokojnie. Za wsią droga zrobiła się błotnista, a miejscami przechodziła w moczary, ale bokami jakoś dało się przejechać. W jednej gęstwinie wystraszyłem żurawia, który potem śmiesznie biegł drogą, nim się poderwał do lotu. W Podstolicach przebiliśmy się na drugą stronę torów kolejowych, chwilkę jechaliśmy wzdłuż nich, by wjechać od tyłu do wsi Opatówko. Tu mały, ale piękny w środku kościółek drewniany, nieopodal dwór, prosty, choć z gankiem z kolumnami. 

Opatówko niepostrzeżenie przechodzi w Podstolice. Tamtejszy dwór to już prawie pałac. Zadbany, czeka na jarmark świąteczny. Na polu obok stary gruby dąb. Droga przez pole w stronę Targowej Górki trudna, bo pod wiatr. Okolica zupełnie bezdrzewna i wokół wszędzie wielkie wiatraki.

Przy Targowej Górce znów wychodzi słońce. W ostrym, wiosennym świetle ładnie wygląda tamtejszy klasycystyczny kościół i grób Kosińskich z figurą Nepomucena. W sąsiedztwie straszy nieukończony pałac, który Pyżalscy postawili sobie w miejscu dawnego pałacu Kosińskich. Zdaje się, że ta nieukończona budowla będzie kolejną ruiną.

Niedaleko za Targową Górką jest wieś Mystki. Tutaj z dala od reszty zabudowań w pozostałościach parku ukrywa się ciekawy pałac. Wielkie łukowe okna zabezpieczono cegłami. Być może da się go uratować, bo zabezpieczono dach. 

Kolejny przystanek na trasie to Murzynowo Kościelne. Nie zatrzymujemy się tu na długo, bo wieś już znamy. Kierujemy się na Połażejewo, szosa przechodzi w pewnym momencie w aleję starych drzew, która doprowadza nas do samego pałacu. Potem polną, bardzo wyboistą i zarośniętą drogą do Ulejna. Tu ciekawy, chyba już XX-wieczny dwór, duży, wysoki, i jednocześnie nawiązujący do takiej polskiej dworkowatości. 

Droga wśród wierzb prowadzi nas już prosto do Środy. Przed nami ciemne chmury, z których leci deszcz. Wydaje nam się, że boczny wiatr zgoni nam je z drogi. Niestety po chwili znajdujemy się już w środku deszczowej zawieruchy. Brakował niecały kilometr, by dojechać na sucho.

Odwiedziny u Magdy i Daniela. Jest dość sztywno. Daniel chyba nie do końca zachwycony z naszej wizyty. Ale ich dzidzia Ela sympatyczna. Gra z nami w piłkę. Kiedy usypia, wymykamy się na pociąg. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piramida zwierząt, reż. M. Borczuch, Narodowy Stary Teatr w Krakowie,

Oto prawdziwa sztuka - opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych w dziedzinie sztuk plastycznych bez pokazywania ty...