wtorek, 14 kwietnia 2026

Jean-Baptiste Andrea, Czuwając nad nią, Kraków 2024 [wyd. Znak]

To niestety czytadło, nieco ambitniejsze, dobrze napisane, ale jednak czytadło. Są takie książki, które sprawiają, że czytelnik zaczyna podejrzewać autora o ukryty zamiar stworzenia kanwy potencjalnego scenariusza filmowego. To jest właśnie ten przypadek. Dzieje Mima Vitalianiego aż się proszą o przeniesienie na duży ekran. A gdyby jeszcze głównego bohatera zagrał Peter Dinklage, to ohoho! Autor powiela tu dość zgrany motyw niezwykle utalentowanego karła, który udowadnia, że wzrost nie ma znaczenia na drodze do sukcesu lub miłości. To efektowne, ale w sumie mało oryginalne. 

Polski czytelnik ma okazję często obcować z literaturą osadzoną w realiach narodowego socjalizmu w niemieckiej wersji. Włoski faszyzm to już w zasadzie egzotyka, dlatego historia, która dzieje się w epoce Mussoliniego, może nas zaciekawić. Polityka toczy się jednak gdzieś na marginesie, drugi margines tej opowieści to meandry spraw kościelnych (na kartach pojawia się sam Pius XII). Pomiędzy nimi zaś lawiruje Mimo. Włoskie klimaty, sielski obrazek liguryjskiej prowincji to elementy, które powieści tej należy zaliczyć na plus. 

Próby uciekania się do chwytów realizmu magicznego wychodzą natomiast tej powieści na złe. Historia o podziemnym mieście, uśmiercenie całej Pietra d'Alby w trzęsieniu ziemi i pompowanie tajemnicy wokół ostatniej rzeźby Mima - niezwykłej Piety - trącą nieco pretensjonalnością. 

Książkę czyta się bardzo szybko. Fabuła wciąga, więc można ją polecić jako lekturę dla rozrywki. Jeśli oczekujemy czegoś więcej, poszukajmy gdzie indziej.

#####################

Wynotowane cytaty

 

Dopiero dzisiaj zdaję sobie sprawę, jak wiele piękno dnia zawdzięcza przeczuciu nocy. [s. 34]

Chciałam ci pokazać, że nie ma granic. Nie ma rzeczy niskich ani wysokich. Wielkich ani małych. Każda granica jest wymysłem człowieka. [s. 160] 

Mnie też się kiedyś zdawało, że mam talent. Lecz od tamtej pory zrozumiałem, że nie można m i e ć talentu. Talentu się nie posiada. To obłok pary, który przez całe życie usiłujesz zatrzymać. A żeby coś zatrzymać, trzeba mieć dwie ręce. [s. 208] 

 


 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Federico De Roberto, Wicekrólowie

Mikołajewski przyrównuje tę książkę do "Pana Tadeusza", ja widzę raczej podobieństwa do "Anny Kareniny". Mamy tu bowiem ...