Zbeletryzowana relacja z ostatnich dni pewnej rodziny gdzieś w Prusach Wschodnich oraz późniejszej ewakuacji. Poprowadzona dość szeroko, nie wiadomo zatem, kto z całego pocztu postaci jest tu głównym bohaterem. Okazuje się niemal pod koniec, że jest nim Peter, specyficzny dwunastolatek, którego można by określić mianem osoby w spektrum autyzmu. Żyjący w swoim świecie, odizolowany od rówieśników, z nieodłącznym mikroskopem, reaguje dziwną obojętnością na aresztowanie matki, a potem śmierci kolejnych bliskich mu osób: cioteczki i nauczyciela Wagnera. Peter jest właściwie antybohaterem. W zbiorowisku uciekinierów opuszczających Heimat jest jedyną postacią poruszającą się bez żadnego celu. Swoistą "nieżyciowość" odziedziczył zapewne po matce, która przypomina Leni z "Portretu grupowego z damą" Heinricha Bölla. Pojawia się tu nawet taki sam motyw czytania przez bohaterkę zakazanych książek. U Bölla był to Kafka, a u Kempowskiego Zweig.
W pamięci mam świetną powieść Armina Müllera "Lalkarz König i ja. Powrót na Dolny Śląsk", która również opisuje "odyseję" kilkunastoletniego chłopca w ostatnich dniach wojny. Tu bohater budzi sympatię i jest zdecydowanie dojrzalszy i bardziej zaradny niż Peter. Powieść Müllera czyta się miejscami jak powieść sensacyjną. Kempowskiemu przyświecał, jak się zdaje, inny cel.
Autor bardzo dokładnie, dokumentalnie wręcz opisuje pruski mikroświat (jesteśmy niemal w stanie wymienić cały inwentarz należący do rodziny von Glaubig) oraz postawy społeczne. Fanatycznego nazizmu, przekonań o wyższości kulturowej i rasowej nie rewiduje u Niemców nawet nieuchronnie nadciągająca klęska. Ten fenomen, opisywany zresztą wielokrotnie, nieodmiennie mnie zdumiewa.
Nie odnajdziemy w powieści Kempowskiego figury szlachetnego Niemca, znanej np. z powieści Fallady czy Kirsta. Napotykamy wprawdzie bohaterów idących pod prąd, ale daleko im do nieskazitelności. Pastor Brahms zaangażowany w ukrywanie Żydów okazuje się postacią moralnie niejednoznaczną, a matka Petera zostaje wciągnięta w pomoc Żydom przez przypadek i nie do końca świadomie. Większość sportretowanych tu osób to indywidua zdecydowanie nieprzyjemne. Bałtycki baron poniewiera żonę. Przyjmowana w dworze von Glaubigów skrzypaczka rozpuszcza nieprawdziwe pogłoski o ich niegościnności. Duchowni na bakier z przykazaniem "nie kradnij". Tępi, prymitywni funkcjonariusze partyjni. Brutalna szczerość, z jaką potraktował Kempowski rodaków, stanowi jednak zaletę książki.
niedziela, 5 kwietnia 2026
Walter Kempowski, Wszystko na darmo
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Walter Kempowski, Wszystko na darmo
Zbeletryzowana relacja z ostatnich dni pewnej rodziny gdzieś w Prusach Wschodnich oraz późniejszej ewakuacji. Poprowadzona dość szeroko, nie...
-
"Znachor" reż. Jakub Roszkowski, Teatr im. J. Słowackiego "Znachor" jako propozycja na dzień zakochanych? Historia opowi...
-
Najpierw ustalasz reguły gry! mówi pisarz. A potem narzekasz, że musisz ich przestrzegać! [Legendy, s. 78]. Albo ich nie przestrzegasz, ja...
-
Przyznam się szczerze, że nigdy do końca nie rozumiałem zmagań literatów I połowy XX stulecia z zagadnieniem formy. Wiele energii wkładali n...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz