Coś w rodzaju sagi skandynawskiej, ale osadzonej w XX wieku. Pod kątem rozprawy z przeszłością, dzieciństwem pozbawionym miłości rodzicielskiej, kojarzy mi się bardzo ta powieść z "Czerwonymi szpilkami" Magdaleny Tulli. Mam jednak wrażenie, że literatura Tulli jest wyższej próby. U Axelsson widać za to mocne zainteresowanie psychologią. Skutek braku miłości w dzieciństwie to emocjonalne zamknięcie, najbardziej widoczne u Alicji, uzależnienie od seksu - druga strona medalu (Andżelika). Najbardziej zagadkową i skomplikowaną postacią jest zaś Augusta. Z jednej strony kochająca Izaaka i synów, z drugiej okrutna i zimna dla córki.
Kompozycyjnie dość ciekawa książka, mieszająca chronologię i trzy różne płaszczyzny czasowe (młodość Augusty - okolice Wielkiej Wojny, młodość Alicji - lata 50' i teraźniejszość - młodość Andżeliki - koniec XX w.). Dużą wartością jest też umiejętność wnikliwej obserwacji, skupienie na detalach. Dobrze się czyta, ale nie jestem pewien, czy coś z tej powieści pozostanie ze mną na dłużej.
niedziela, 10 września 2023
8.09.2023 Majgull Axelsson, Dom Augusty
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Michał Witkowski, Tango
Przypomina to trochę "Młyn do mumii" Petera Stancika z dwiema zasadniczymi różnicami. Nasz przodownik Piątek w odróżnieniu od czes...
-
Trudno zliczyć, ile razy zirytował mnie autor tej książki, jego egocentryzm, megalomania i brak skromności. Książka nie jest właściwie obraz...
-
Pomysł rezerwowy, bo nie wypaliła wycieczka do Zielonej Góry. Lądowanie w Dziembówku, krótka droga przez las do Dziembowa. Tu oglądany z zew...
-
Teatr Polski zaproponował widzom wierną tekstowi adaptację powieści Stanisława Lema. Czytelnik nie powinien być zaskoczony tym, co dzieje si...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz