Nie czytam kryminałów. W tym wypadku skłonił mnie podtytuł książki "Filozoficzna powieść kryminalna". Skąd ta przydawka "filozoficzna"? Nie ma jej w oryginalnym tytule "Glennkill. Ein Schafskrimi". Może dlatego, że parę owiec, bohaterek książki snuje metafizyczne rozważania o otchłani? Na wyrost ta filozofia. Historyjka, prosta, w żaden sposób nie porywająca. Umieszczenie akcji w prowincjonalnej irlandzkiej mieścinie daje wielkie pole do popisu. W takich miejscach genius loci snuje się jak wieczorna mgła przy ziemi, wystarczy go tylko dobrze uchwycić. Tak jak to po mistrzowsku zrobiła Diane Setterfield w "Była sobie rzeka". Zwierzęta jako bohaterowie powieści dają z kolei możliwość autorom do zaprezentowania talentu satyrycznego. Nic z tego. Czasem może przemknie przez twarz czytelnika jakiś wątły uśmieszek, ale to tyle. Obawiam się, że nic z tej książki nie zapamiętam.
sobota, 16 września 2023
14.09.2023 Leonie Swann, Sprawiedliwość owiec
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Marieke Lucas Rijneveld, Niepokój przychodzi o zmierzchu
Nastolatek ginie pod lodem, gdzieś na holenderskiej wsi, a my przyglądamy się jego rodzinie. Być może Rijneveld opisuje jej rozpad po tym, j...
-
Pomysł rezerwowy, bo nie wypaliła wycieczka do Zielonej Góry. Lądowanie w Dziembówku, krótka droga przez las do Dziembowa. Tu oglądany z zew...
-
Chyba jedna z najtrudniejszych lektur w życiu. Chwilami niesamowicie wciągająca, awanturnicza, przygodowa, łotrzykowska. Ale jest też powieś...
-
Pomysł Bogusia, żeby jechać do Würzburga nie był przeze mnie przyjęty szczególnie entuzjastycznie. Potężny upał i zatłoczone miasto zwiastow...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz