niedziela, 3 września 2023

2 września 2023 Złotów

Nogi nie chciały mnie od samego rana nieść, jednak wybraliśmy się na dawno planowaną wycieczkę do Złotowa. Start w Okonku, który pomimo malowniczości okazał się dziurą mocną podupadłą. Ciekawe okolice kościoła, niektóre kamienice nawet duże, ale wszystko mocno zaniedbane. Na rzeczce czarnej kaczka albinoska. 

Szosą przez las do Lędyczka, który również jest nieco zapomniany, a dawną świetność trzeba zeskrobywać spod warstwy zmurszałych tynków... Ładnie tu nad Gwdą, która utrzymuje wysoki poziom. Przy kościele pomnik, chyba bohaterów Wielkiej Wojny, dziś z zatartymi śladami niemieckiej historii. 

Na szosie złotowskiej szaleje wiatr, który wieje nam w oczy. Zbaczając to w lewo, to w prawo, zaglądamy do kolejnych zapomnianych wsi.

Grodno - za pagórami, po betonowych pływach można dojechać do stadniny koni z pałacem, który po restauracji zatracił atrakcyjność starego zabytku.

Krzywa Wieś - położona w kotlince perełka z kościołem ceglastym, drewnianą kuźnią i brukowanymi uliczkami. Maleńka, kilkanaście domów.

Bielawa - pofolwarczne założenie. Ciekawy pałac, mocno podupadający, częściowo zamieszkały. Oby przetrwał...

Wreszcie Radawnica - tu otrząsamy się z atmosfery rozpadu. Wieś była ośrodkiem polskości w 20-leciu. Uniwersytet Ludowy działający w starym pałacu lśni i pięknie funkcjonuje. Folwark obok nieco podupadły, ale jaki malowniczy! Gęsi pasą się przy oborze z gotyckimi szczytami. Obok poewangelicki chyba kościół z ciosów kamiennych. Malowniczy, ale po zaglądnięciu przez okienko do środka, widać, że od kilkunastu co najmniej lat zupełnie nieużywany. Wystarcza neogotycka świątynia położona w innej części wsi. 

Przed wjazdem do Złotowa zbaczamy jeszcze do Dzierżążenka. Kusi nas gruba, ceglasta podstawa starego wiatraka. W samym mieście wita nas pałac Działyńskich. Przydałby mu się mały remont. Potem barokowy, dość bogaty kościół, niedaleko na placu drugi neoklasyczny, poniemiecki, obok neogotyckie więzienie. Zjeżdżamy nad jezioro, docieramy do cmentarza i kościoła św. Rocha. Ładny neogotyk, na ścianach kościoła i na niektórych grobach widać znak Rodła - symbol Polonii w Niemczech. W parku Adama Mickiewicza wieszcz ukazany tak, jak prawie nigdy się go nie pokazuje. Młody poeta w pelerynie, oparty o głaz. Kwintesencja romantyzmu. 

Po drodze na rynek kilka zabytków z początku wieku - Rada Miejska, a obok Dom Polski. Przed nim ławeczka ks. Bolesława Domańskiego. Przechodzące licealistki włączyły nam tajemny guzik, dzięki któremu, pomnik księdza zaczął przemawiać. Usłyszeliśmy tedy 5 Prawd Polaków z przemówienia wygłoszonego w 1938 roku. 

  1. „Jesteśmy Polakami”
  2. „Polak Polakowi Bratem!”
  3. „Wiara Ojców naszych jest wiarą naszych dzieci”
  4. „Co dzień Polak Narodowi służy”
  5. „Polska Matką naszą – nie wolno mówić o Matce źle!”.

Rynek nie wyróżniał się niczym specjalnym. Były tu trzy knajpy, więc postanowiliśmy coś zjeść. Jako że ludzie siedzieli tylko w jednej - barze Miś - weszliśmy tamże. Po informacji, że na kotleta trzeba czekać 45 minut, udaliśmy się na poszukiwanie innego lokalu. Wylądowaliśmy w restauracji Cechowej, dość przyjemnej. Pierś z kurkami, opiekane ziemniaczki i surówka z młodej kapusty. Bez rewelacji, ale też bez zawodu. 

Po obiedzie pojechaliśmy zobaczyć budynek starostwa i pomnik Piasta. Niedaleko był też dworzec, ładny budynek, niestety niszczejący. W mieście zajrzeliśmy jeszcze ponownie nad jezioro, w miejsce, w którym niegdyś stał zamek. Pozostało po nim dosłownie kilka kamieni. Malowniczy mostek wiedzie nas do skansenu, a dalej droga do Jastrowia.

Po drodze zatrzymujemy się jeszcze przy wysadzonym w styczniu 1945 moście na Gwdzie. To dziś atrakcja, zatrzymują się tam wycieczkowicze. Z mostu nasypem, po którym kiedyś biegły tory jedziemy w stronę Jastrowia. Wjazd od strony Złotowa zaskakuje. Po drodze dość bogate wille z początku XX w. Ciekawy budynek szkoły, plac przy kościele i główna ulica również noszą ślady świetności. Odnajdujemy także kirkut z zachowanymi macewami. Było to z pewnością przed wojną ładne miasteczko. 

Dworzec sympatyczny, czekamy 20 minut na spóźniony pociąg. Obawy Bogusia o rzekomym przepełnieniu były na szczęście płonne. Wracamy do domu zmęczeni i zadowoleni. 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piramida zwierząt, reż. M. Borczuch, Narodowy Stary Teatr w Krakowie,

Oto prawdziwa sztuka - opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych w dziedzinie sztuk plastycznych bez pokazywania ty...