niedziela, 28 maja 2023

2023-05-28 I Lombardi alla Prima Crociata

 

Desde el Teatro del Príncipe Regente en Múnich (Alemania), concierto celebrado el 23 de abril de 2023

GIUSEPPE VERDI: I Lombardi alla Prima Crociata
Nino Machaidze (soprano); Réka Kristóf (soprano); Piero Pretti (tenor); Miklós Sebestyén (bajobarítono); Galeano Salas (tenor); Michele Pertusi (bajo); Ruth Volpert (mezzo-soprano); Nikolaus Pfannkuch (tenor); Andreas Burkhart (barítono)
Coro de la Radio de Babiera, dirigido por Stellario Fagone
la Orquesta de la Radio de Munich, bajo la dirección de Ivan Repušić.

 

Trudno tak stale narzekać na poziom współczesnej wokalistyki. Być może problemem nie jest brak głosów, a brak właściwego impresariatu, wyławiania talentów tudzież niechęci utalentowanych śpiewaków do ryzyka i lęku przed eksploatacją. Wynik: tzw. czołówka - w niej np. Machaidze śpiewa dużo, różnorodne role, które są na poziomie przyzwoitym, ale nie najwyższym. Między Gruzinką a Gheną Dimitrova w tej roli jest przepaść. To samo można powiedzieć porównując Piero Prettiego do Jose Carrerasa. 

Pretti i Machaidze - oddając im sprawiedliwość - stworzyli naprawdę solidne kreacje, ale nie na tyle by przyćmić dawne nagrania. Warto było jednak pokusić się z tą właśnie obsadą o wznowienie tak nieczęsto wykonywanego dzieła Verdiego. 

2023-05-28 Hervé Bazin, Biuro Matrymonialne

 Zbiór opowiadań. Zawarte w tomie utwory można zaliczyć do nurtu realizmu, tym zaś, co je łączy, jest postawienie bohaterów w możliwej, ale jednak niecodziennej, a niekiedy zaskakującej sytuacji. To właśnie sprawia, że ów realizm przestaje być realizmem w czystej postaci. Przypomina herbatę z cytryną albo kawę z mlekiem. A może bardziej herbatę "z prądem". Smaczku bowiem nadają tym niespecjalnie oryginalnym - jeśli chodzi o kompozycję czy język - opowiadaniom właśnie owe sytuacje i krótkie, ale celne psychologiczne obserwacje autora.

Pogrzeb dziwki, wygrana na loterii, znalezienie portfela wypchanego forsą - oto owe sytuacje. Wyraziste są również postaci: autor rubryki porad sercowych, złodziejaszek przestrzegający specyficznego kodeksu złodziejskiego, pijaczek w roli Świętego Mikołaja. 

Efektowne, ale wątpię, czy coś z tego pozostanie na dłużej w mojej pamięci. 

Biuro matrymonialne - Hervé Bazin | Książka w Lubimyczytac.pl - Opinie,  oceny, ceny

27 maja 2023 Akademia Muzyczna - Beethoven Symfonie V i VII

 

W sobotę 27 maja 2023 r. o godz. 19.00 zapraszamy do Auli Nova Akademia Muzyczna im. Ignacego Jana Paderewskiego w Poznaniu na koncert dyplomowy studentów dyrygentury symfonicznej z Orkiestrą Teatru Wielkiego im. Stanisława Moniuszki w Poznaniu.
Program:
L. van Beethoven – V symfonia c-moll op. 67
L. van Beethoven – VII symfonia A-dur op. 92
Aleksandra Melaniuk - dyrygentka z klasy prof. dra hab. Warcisława Kunca
Szymon Brylski - dyrygent z klasy prof. dra hab. Warcisława Kunca
Antonina Banaś - słowo o muzyce
Otrzymano dofinansowanie z budżetu Województwa Wielkopolskiego.
Koncert jest objęty Patronatem Honorowym Marszałka Województwa Wielkopolskiego Pana Marka Woźniaka.
Patronat medialny: Głos Wielkopolski, serwis gloswielkopolski.pl, serwis Poznań naszemiasto.pl, Radio Poznań

Będąc wielkim fanem VII symfonii muszę po koncercie przyznać, że większą przyjemność sprawiło mi wykonanie V, bliższe temu z czym jestem osłuchany. VII w wykonaniu orkiestry TW im. St. Moniuszki zgubiła gdzieś swoje niuanse. Trzeba jednak przyznać, że dotychczas słuchałem tego dzieła w wykonaniu najlepszych (Wit, Antonini).

2023-05-27 Mogilno - Trzemeszno

Piękny słoneczny, ale nie upalny dzień. W Trzemesznie oczywiście warto zobaczyć oba zabytkowe kościoły, zwłaszcza klasztorny, pobenedyktyński św. Jana. Niestety ojciec kapucyn nie wpuścił nas dalej niż do drzwi kruchty. W kościele odbywało się zebranie ministrantów. Udało nam się za to wejść na dziedziniec klasztorny. Zapachy gotowanego obiadu... Dziedziniec zachował charakter i klimat dawnych czasów. Ostała się na nim studnia - ponoć najstarsza na ziemiach Polskich. Samo opactwo opatrzone na bramie datą 1065 było fundacją Bola Śmiałego.
Dalsza droga wiodła przez troszkę zapomniane wioski - Olszę, Goryszewo. W każdej z nich niezbyt okazały dworek. W pierwszej podupadły, w drugiej odrestaurowany. Następna wieś - Kwieciszewo - bardzo ciekawa. Zaczynamy od cmentarza ewangelickiego. Jadąc od jego strony, wkraczamy do wsi przy dużym ceglanym budynku (szkole?). Za nim popadający w ruinę kościół ewangelicki - udaje się zajrzeć do środka. Ostał się chór organowy. Wewnątrz skład ławek - nie wyglądających na kościelne. 


Po drugiej stronie wsi pięknie utrzymany, nieskalanie gotycki kościółeczek Marii Magdaleny. W środku ksiądz prowadzi zajęcia dla dziecięcej scholi. Ćwiczą "Jezus jest tu". Maleńka grupa dzieci śpiewa jakby nie zjadła śniadania.
- Tak to możecie śpiewać babci przy kurczakach - komentuje ksiądz, który jednak wyraźnie sam nie ma uzdolnień muzycznych. Za to pozwala nam wejść i obejrzeć kościół pomimo próby. Uwagę przyciąga zwłaszcza prezbiterium, które zachowało swój gotycki charakter.
Dalej droga poprzez pola, łąki, lasy. Na jednym z rozdroży drogowskaz informuje, że "dla uczczenia 1000-lecia Państwa Polskiego mieszkańcy powiatu mogileńskiego wybudowali 100 klm nowych dróg".
W miejscowości Ostrowo kolejny mały dworek, zamieszkały więc zadbany, wiatrak, kościół neogotycki. Kierujemy się dalej do Przyjezierza. Przepiękna długa plaża z białym piaskiem cudnie kontrastującym z lazurową wodą, do tego stare sosny przy kąpielisku tworzą wspaniały widok, ale są wynikiem katastrofy ekologicznej. Dowodem pomost, który stoi nad piachem. Woda jest dziś kilka metrów dalej. Pojezierze Gnieźnieńskie wysycha - winowajca: odkrywki węgla brunatnego.


Wójcin - mniej więcej półmetek wycieczki. Nieco rozczarowuje. Kościół nieokreślonego stylu zamknięty, a dwór - najbardziej okazały na trasie - można zobaczyć tylko przez płot. Opodal Kownaty z dworkiem przywołującym na myśl sielskie obrazki sprzed dwóch stuleci. Niestety w stanie postępującej ruiny.
Właściwy cel wycieczki - grodzisko w Mrówkach - nie rozczarowuje. Maleńka ekspozycja w odtworzonych drewnianych budyneczkach. Do tego sensowna projekcja filmowa. Na wieży lorneta - można obejrzeć okolice, a te są bardzo malownicze - las, jezioro. Kukułka na wieży wróży mi, że za lat 8 wyjdę za mąż.
Groblą między jeziorami docieramy do Linówca - droga przeuroczo przecina na pół wzgórze. Po jednej jego stronie drewniany kościół, po drugiej drewniany dwór (Cichy domku, modrzewiowy...).



Orchowo - duża wieś. W tzw. Orchowie Dolnym ciekawy kościół drewniany, w górnym karczma i neogotycki kościół poniemiecki. Pozostałości linii kolejowej z wiaduktem i dworcem. Z Orchowa malownicza prosta droga przez pola prowadzi nas do Gałczynka, gdzie Michał wpada na drut z elektrycznym pastuchem - rozpędza się jak nigdy podczas całej wycieczki i ostro hamuje. Gospodarze przeciągnęli drut przez szosę, bo pędzili bydło z pola do obory. Całkiem duże stado brązowych mięsnych krów. Krótka rozmowa z małżeństwem rolników - narzekanie na widoczną tu suszę.
W Słowikowie poszukiwania dworu, który po odnalezieniu rozczarowuje. Połowa pomalowana na seledynowo.
Jedziemy wschodnim brzegiem jeziora Ostrowite. Widzimy z dala kościół w Ostrowitem Prymasowskim - na drugim brzegu oraz wyspę Dębowy Ostrów, która kryje szczątki grodziska. Przed wsią pięknie zabluszczony cmentarz ewangelicki. Na końcu jeziora wieś Zieleń z pięknym młynem.
W Trzemesznie odkrywamy, że na terenie kirkutu gmina przeprowadza jakieś prace. Powstaje lapidarium. Wydobyte skądś marmurowe macewy poskładano i ustawiono pod drzewami. Choć tyle...
W bazylice zakończono remont - można więc podziwiać w całej okazałości wnętrza, w których nieodmiennie największe wrażenie poza kopułą robią szczątki romańskie.

2023-05-26 Haydn, Korngold, Schumann

godz. 19, Aula Uniwersytecka

ARTYŚCI XXI WIEKU

    Hyeyoon PARK - skrzypce
    Alpesh CHAUHAN - dyrygent  
    Orkiestra Filharmonii Poznańskiej

  Program:

    Joseph Haydn
    XLIV Symfonia e-moll Hob.I:44
    Erich Wolfgang Korngold
    Koncert skrzypcowy D-dur op. 35
    Robert Schumann
    II Symfonia C-dur op. 61

Zgodzić się muszę z SylviuSzem, który towarzyszył mi na koncercie, że symfonia Haydna nudna.
Koncert Korngolda rzeczywiście bardzo wymagający dla wykonawcy i jednocześnie przyjemny dla słuchacza. Harmonia i instrumentacja typowo kongoldowska. Czego wcześniej nie było, to typowo hollywoodzkie chwyty. Pompatyczne finały - jakby się słuchało Johna Williamsa. Pani Park prezentuje się na estradzie bardzo efektownie. Technicznie - rzeczywiście wspaniała. Nie widziałem dawno, żeby w Filharmonii Poznańskiej publiczność poderwała się z krzeseł zaraz po finale koncertu. Bis był bardzo efektowny - andante z sonaty nr 2 Bacha. Pokazał dużą muzykalność artystki.

Po przerwie Schumann. Pewną ręką prowadził A. Chauhan. Zero gwiazdorstwa, jesteśmy tu, żeby zagrać Schumanna - zdawało się wyczytać z jego postawy. Po orkiestrze widać było zadowolenie ze współpracy. Piękny koncert.

Może być zdjęciem przedstawiającym 6 osób, klarnet, obój i skrzypce

wtorek, 23 maja 2023

2023-05-23 Dianne Setterfield, Była sobie rzeka

W zasadzie kryminał, ale wpleciony weń wątek romantyczny i osadzenie akcji w wiktoriańskiej Anglii czyni tę historię o wiele ciekawszą. Do tego temat przewodni, którym jest rzeka. Znakomity pomysł autorka przekuła w świetną powieść. Jest tu wszystko co lubię - lokalny koloryt, na który składają się miejsca, ale także wspaniale zarysowane postacie. Czyta się wartko. Nie ma tu oczywiście pretensji do tzw. wielkiej literatury. Przyjemna, wciągająca lektura do czytania w wolnych chwilach. 

Najwięcej sympatii chyba trzeba mieć to do Rity - położnej, starej panny, która nie chce miłości, bo boi się ciąży lub raczej śmierci w połogu. W końcu jednak ulega szarmanckiemu fotografowi Dauntowi. 

Druga z postaci to prawy Robert Armstrong, czarnoskóry gospodarz dobry dla wszystkich stworzeń. 

No i Jonathan - syn oberżystów z Radcot, w którym odnajdujemy sympatycznego chłopca z zespołem Downa, który wzorem ojca próbuje zostać gawędziarzem, co niestety mu się nie udaje. Zbyt często zdarza mu się zgubić wątek opowieści. 

Pomimo zła, które wydarza się w tej powieści, dostajemy idylliczny obrazek XIX-wiecznej angielskiej prowincji. Postaci są jednoznacznie nakreślone - albo dobre, albo złe. Nie ma nic pośrodku. Jakimś cudem przy takim skonstruowaniu tej książki autorce udaje się uniknąć kiczu. To chyba wiele świadczy o świetnym warsztacie. 

Była sobie rzeka - Setterfield Diane | Książka w Sklepie EMPIK.COM

niedziela, 21 maja 2023

2023-05-21 Kościan - Rakoniewice - Wolsztyn

O poranku w Kościanie odkrywam urokliwe ścieżki nad Obrą ocienione potężnymi klonami - prowadzą aż za miasto. Tu żelazny most kolejowy na nieużywanej trasie do Grodziska. Pierwszy przystanek godny wzmiankowania to Kokorzyn. Przemknęliśmy kiedyś przez tę wieś, omijając wspaniały pałac, który teraz trochę niszczeje, zamieszkały wprawdzie przez kilka rodzin, ale podupadający.

 

Walcząc z wiatrem i robotami drogowymi, dojeżdżamy do Starego Białcza. Tu barokowa niespodzianka - kościół wybudowany przez J. Catenazziego. Jak to bywa w okolicach Leszna, nieotynkowany, w środku msza, więc nie zwiedzamy. 

 

Podczas tej wycieczki pokonujemy długie odcinki pomiędzy kolejnymi przystankami. W Brońsku na chwilkę zjeżdżamy z trasy przyjrzeć się wiatrakowi - koźlarzowi. Coraz ich mniej i w coraz gorszym stanie, więc miło, że ten jeszcze się jakoś trzyma. W Bielawach nad stawem jemy śniadanie, a Boguś podgląda kopulujące żaby. Tuż za stawem biegnie wąskotorówka Śmigiel - Śniaty - Wielichowo. Jedziemy kawałek wzdłuż torów, a potem polami do Kluczewa. Chata u Kowola trzyma się dobrze, a sklep, w którym z Tomkiem Macusiem kupowaliśmy piwo rozrósł się do rozmiarów bez mała pałacu. 

Do pałacu w Siekowie - dziś szpital psychiatryczny - wiedzie boczną drogą malownicza alejka ukryta w żywopłocie grabowym lub wiązowym. Budynek szpitala robi wrażenie. Dobrze, że działa tam ta placówka, bo szkoda byłoby tego ciekawego pałacu. Boguś mówi, że w jego wieżyczce pijałby kawę, gdyby tam mieszkał. Wyjeżdżając główną bramą, spostrzegamy, że byliśmy na terenie ośrodka nielegalnie - wstęp wzbroniony. 

Za Siekowem długi odcinek nadobrzańskimi łęgami. Tu jest tak dziko, z dala od cywilizacji, a jednak na mostku północnego kanału Obry płoszymy młodą parkę. Półnagi młodzieniec oddala się w stronę lasu zostawiając na moście dziewczynę w staniku z całkiem obfitym biustem. Młodzieniec też niczego sobie. Szerokie plecy...

We wsi Prochy perełka - drewniany kościół. Wrażenie robi nie tyle sama budowla, wielokrotnie przebudowywana, ile wyposażenie. Kościół był otwarty, a w nim stylowy barokowy ołtarz, a na jednej ze ścian późnogotycka grupa figuralna - Anna Samotrzeć!

 

Pruszkowo - zarośnięty cmentarz ewangelicki, znów kawałek piaszczystą polną drogą, która doprowadzi nas do parku pałacowego w Rakoniewicach. Założenie dość potężne - pałac jakich pełno, ale folwark duży z olbrzymim spichrzem. Dalej barokowy kościół. Rynek, który dość słabo pamiętałem, zrobił na mnie wrażenie rozmiarem. Powierzchniowo to całkiem spore założenie. Udało się wejść także do zboru ewangelickiego, który dziś jest siedzibą muzeum pożarnictwa. Pan ten sam co przed laty - pełen pasji z pewnością zachęca do ponownych odwiedzin. 

Droga do Wolsztyna szosą - ale z wygodną drogą rowerową z boku. Szybko się jedzie. W Rostarzewie się nie zatrzymujemy - byliśmy 2 lata temu. 

Wolsztyn niesamowicie tłumny, gwarny, mnóstwo ludzi wszędzie - nad jeziorem, w parku, na rynku na ulicach. Niespecjalnie jednak robi na nas wrażenie. Najbardziej chyba spodobała nam się promenada na palach nad brzegiem jeziora. Tuż przed wejściem na nią witają nas gęgawy, nie przejmujące się tłumem przechodzących ludzi i przejeżdżających rowerów. Mnie poza tym podoba się dworzec. Natomiast rynek rozczarowuje - ratusz bezstylowy zupełnie. Przyjemny za to był obiad w bistro Europa. Nie pamiętam, kiedy ostatnio jadłem kotlet mielony (licząc lekko - jakieś 10 lat) do tego mizeria (bdb) i szparagi! Zupa Szparagowa przyzwoita, choć moja lepsza. Boguś miał niezłą kalarepową. Po zwiedzeniu miasta wróciliśmy do nich jeszcze na kawę. Mniam sernik polany wiśniami i bitą śmietaną.

Piramida zwierząt, reż. M. Borczuch, Narodowy Stary Teatr w Krakowie,

Oto prawdziwa sztuka - opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych w dziedzinie sztuk plastycznych bez pokazywania ty...