Poranna prognoza wskazywała, że nie powinno padać. Start w Strzałkowie. Tym razem zobaczyliśmy kawałek wsi, remizę, stary układ urbanistyczny. Nie było jednak czasu na zatrzymywanie się. Również w Kornatach minęliśmy ciekawy domek z neogotyckim frontonem, zupełnie nietypowy jak na wiejską zabudowę.
Pierwszy przystanek w Ostrowie Kościelnym. Duży, drewniany kościół, niestety zamknięty. Dalej Radłowo z położonym na uboczu folwarkiem. Przy polnej drodze pałac z początku XX w. Zaczął ktoś naprawiać dach, ale prace stanęły. Otoczenie bardzo malownicze.
Do Powidza jedziemy przez las. Wypatruję grzybów, ale jeszcze ich nie ma. Nie widać tu wcale kilkudniowych deszczów. W lesie wciąż sucho.
Dojeżdżamy do szosy z wygodną, szeroką drogą rowerową. Zbaczamy do Polanowa, gdzie poza letniskowymi domami trafiamy też na stary dworek, zamieszkały, wynędzniały.
Przy wjeździe do Powidza warto zajrzeć na cmentarz. Pośród nowych nagrobków tu i ówdzie stare, piękne. Ciekawe rzeźby.
Powidzki rynek bardzo ładnie odnowiony i zadbany. Zatrzymujemy się w cukierni na drożdżówkę i kawę. Potem zwiedzamy kościół i zaczyna kropić. Aktualizacja prognozy mówi, że od 15 zaczną się silne deszcze. Modyfikujemy zatem trasę i rezygnujemy z wypadu do Charbina, w którym chcieliśmy obejrzeć pałac. Wzdłuż powidzkiej wąskotorówki ruszamy w drogę dookoła jeziora. Stan torów świadczy o tym, że od dawna nie jeździły tędy kolejki. Szkoda, bo trasa urokliwa. Północny brzeg jeziora dziki, zalesiony. Zgodnie z planem zatrzymujemy się na plaży w Anastazewie, gdzie chciałem się wykąpać. W pochmurny i deszczowy dzień nikt poza nami nie pojawia się na plaży. Towarzyszy nam jedynie żółw czerwonolicy w plastikowej misce. Co tu robi? Kto go tu przyniósł. Po kąpieli zagadka się rozwiązuje. Brzegiem brodząc nadchodzi para emerytów. Zbierają do foliówek małże dla żółwia. Wrzucają je do miski, ale przed obiadkiem starszy pan wpuszcza gada do jeziora na mały spacer.
Chwilę jedziemy ścieżką nad brzegiem. Jedzie się kiepsko, droga nierówna, zryta końskimi kopytami i trzeba omijać gówna. Wjeżdżamy więc do góry na szosę, która okazuje się polną drogą. Odwiedzamy cmentarz ewangelicki w Kierzu. Kilka grobów, najokazalszy należy do rodziny Martin. Obok cmentarza na polu baloty, więc Boguś robi sobie tradycyjną żniwną fotkę. Mija nas grupa młodzieży na elektrycznych crossach.
Przed Giewartowem zaczyna mocno padać. Wydaje się, że tak będzie aż do samej Słupcy. Po zwiedzeniu kościoła i pałacu (w remoncie) ruszamy w stronę Mieczownicy, a pogoda poprawia się. Sama Mieczownica jest najbardziej chyba malowniczym folwarkiem na trasie. Wita nas browar ze stawem, za nim brama wjazdowa do majątku obwieszcza: "Stadnina koni Mieczownica". Pałac mocno podniszczony, obłożony rusztowaniami, ale prace posuwają się raczej wolno. Jeśli przywrócą mu dawną świetność, to budynek wart będzie podziwiania.
Kawałek za Mieczownicą, w Brzozogaju inne malownicze miejsce. Na skraju lasu, otoczony kamiennym murem, porośnięty starymi dębami cmentarz ewangelicki. Tu znów rodzina Martin. Cmentarz większy, bogatszy, lepiej utrzymany. Niedawno były na nim nawet pochówki!
Po drodze do Słupcy jeszcze tylko dwa przystanki - Młodojewo z ciekawym drewnianym, ale zamkniętym kościołem i Koszuty Małe - znów zamknięty drewniany kościół z otoczeniem urządzonym w stylu "patriotycznym". Jakiś kiczowaty ołtarz polowy, rzeźba orła. Do Słupcy stąd rzut kamieniem. Okazuje się, że za chwilkę mamy pociąg, więc nie zatrzymujemy się tym razem w mieście.
Kiedy przejeżdżamy przez Wrześnię, zaczyna na dobre padać.
niedziela, 6 sierpnia 2023
5.08.2023 Dookoła Jeziora Powidzkiego
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Piramida zwierząt, reż. M. Borczuch, Narodowy Stary Teatr w Krakowie,
Oto prawdziwa sztuka - opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych w dziedzinie sztuk plastycznych bez pokazywania ty...
-
"Znachor" reż. Jakub Roszkowski, Teatr im. J. Słowackiego "Znachor" jako propozycja na dzień zakochanych? Historia opowi...
-
Najpierw ustalasz reguły gry! mówi pisarz. A potem narzekasz, że musisz ich przestrzegać! [Legendy, s. 78]. Albo ich nie przestrzegasz, ja...
-
Przyznam się szczerze, że nigdy do końca nie rozumiałem zmagań literatów I połowy XX stulecia z zagadnieniem formy. Wiele energii wkładali n...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz