wtorek, 15 sierpnia 2023

15.08.2023 Stare Bojanowo - Osieczna - Leszno




Wycieczka zaczyna się w Starym Bojanowie. Lubię takie bogate, stare wsie z wybrukowanymi uliczkami i domami z czerwonej cegły. Zaskoczył nas również dobry stan pałacu. Ze Starego Bojanowa jedziemy polną drogą w stronę Parska. Robimy sobie zdjęcia na balotach, po drodze rosną mirabelki, więc oczywista, że Boguś będzie rwał i jadł. Narwał cały worek, który schował do sakwy rowerowej z zamiarem zrobienia kompotu w domu.
W Parsku ciekawy pałac, choć jeszcze większe wrażenie robi kaplica grobowa von Gersdorfów. Jedzie się do niej krótką alejką od pałacu w cieniu olbrzymich platanów. Do tego przed samym mauzoleum jeszcze wielka topola nad brzegiem strumienia. Największym zaskoczeniem zaś był styl architektoniczny owej kaplicy. To coś na oko z lat 20 XX w., bliskie Bauhausowi i raczej niespodziewane. Cieszy, że miejsce raczej uszanowane w odróżnieniu od innego z mauzoleów - w Witosławiu. Przed Witosławiem jednak najpierw przejeżdżamy przez Spławie. Tutejszego pałacu nie można obejrzeć z bliska, z daleka widać ciekawe ornamenty. Przed wjazdem do parku pałacowego czai się wśród krzewów kolorowy Nepomucen. "Ne pomuk" jeśli chodzi o bukszpan rosnący u jego stóp - całkowicie pożarty przez Cydalima perspectalis.
W Witosławiu również nie można zobaczyć pałacu. Mieści się tam dziś centrum apifitoterapii, które najwidoczniej czasy świetności ma dawno za sobą. Drogą przy rezerwacie Ostoja Żółwia Błotnego, który dawno w owej ostoi wyginął jedziemy do wspomnianego mauzoleum. Zarasta i powoli popada w ruinę. Przyjemnie było posiedzieć wewnątrz, zjeść śniadanie, popatrzeć na gwiaździste sklepienia i odpocząć w chłodzie.
Kolejny pałac, który dało się obejrzeć tylko z daleka to Wojnowice, wykupione przez Mroza z Borku. Hodują tu teraz krowy i powiesili wszelkie możliwe zakazy na płocie, łącznie z zakazem fotografowania.
Nad jeziorami i Samicą jedziemy w stronę Drzeczkowa. Upał da się znieść, bo duża część trasy biegnie nad wodą i w drzewach, a to nieocenione źródło chłodu. Drzeczkowo to chyba najładniejsza z wsi na szlaku. Piękne domy, ciekawy kościół drewniany, folwark i pałac.
Nad Samicą jedziemy wreszcie do Osiecznej. I tu niespodziewana przeszkoda w programie. Na polnej drodze leży chłopak, półprzytomny, brudny, przy nim starszy pan i pies. Pan natknął się na chłopaka chwilę przed nami. Dzwonimy po karetkę. Nie chcą przyjechać, każą nawiązać kontakt z chłopakiem. Idzie to powoli. Dochodzi do siebie bardzo wolno. W końcu dowiadujemy się, jak się nazywa i gdzie mieszka. Starszy pan samochodem jedzie po rodziców. W tym czasie przykrywamy chłopaka ręcznikiem - nie wiadomo, jak długo leżał w tym upale. Wiemy, że miał padaczkę. Dajemy mu wodę, poimy też pieska Lenkę. W końcu przyjeżdża ojciec, podchmielony, niezadowolony, sztorcuje chłopaka, ale nam dziękuje.
W Osiecznej zwiedzamy barokowe kościoły, rynek, zamek, wiatraki, cmentarz na którym spoczywa arcymistrz Tassilo von Heydebrand und der Lasa, sławny XIX-wieczny szachista. Potem przez las jedziemy do wieży widokowej Jagoda 2.
Droga do Leszna wiedzie przez las. Tu niestety upał już daje nam w kość. Rower grzęźnie w piachu, kończy się woda i leje się pot. Szczęśliwie, był to krótki kawałek. Udało nam się dotrzeć do Leszna, gdzie zjedliśmy obiad - zupa kurkowa, sałata grecka i piwo Pniewskie wiśniowe. Po obiedzie zwiedzanie - skupiliśmy się na leszczyńskich kościołach. Były również lody o smaku kremówki papieskiej. Udana, choć męcząca wycieczka.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piramida zwierząt, reż. M. Borczuch, Narodowy Stary Teatr w Krakowie,

Oto prawdziwa sztuka - opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych w dziedzinie sztuk plastycznych bez pokazywania ty...