czwartek, 9 marca 2023

9.03.2023 Południca

Deutsche Welle zaliczyło książkę Julii Franck do setki najważniejszych książek XX i początku XXI stulecia. Na tej liście jest i Mann, Böll, Grass, Herta Müller, ale też cała masa nazwisk mi nieznanych i niewydawanych w Polsce. Nie Ma Ursuli Hegi, której "Kamienie z dna rzeki" zrobiły na mnie wrażenie znacznie lepsze niż "Południca". 

A Trudi, bohaterka "Kamieni..." z Heleną, bohaterką "Południcy" mają trochę wspólnego. Obie miały matkę Żydówkę, obie wychowywały się w cieniu choroby psychicznej matki. Obie utraciły ukochanych mężczyzn podczas wojny.

Najmocniejsze fragmenty "Południcy" to studium patriarchatu na przykładzie małżeństwa Heleny i Wilhelma oraz opis porodu, podczas którego rodząca ma się podporządkować władzy lekarzy i akuszerek. Materiał historyczny posłużył tu do rozprawy z tematami wciąż chyba jednak aktualnymi w społeczeństwach środkowoeuropejskich XXI wieku. 

Wydaje się jednak, że tematów, z którymi trzeba się rozprawić, pojawia się w książce Franck więcej i niestety są one potraktowane dość powierzchownie, banalnie lub sztampowo. 

W sumie jednak dość przyzwoita pozycja, choć z pewnością nie z najwyższej półki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Federico De Roberto, Wicekrólowie

Mikołajewski przyrównuje tę książkę do "Pana Tadeusza", ja widzę raczej podobieństwa do "Anny Kareniny". Mamy tu bowiem ...