Z duszą na ramieniu szliśmy na ten spektakl. Początek dość rozczarowujący, zwłaszcza aktorstwo, które w Teatrze Nowym pozostawia bardzo dużo do życzenia.
Widać, że spektakl robiła osoba bardzo młoda. Utrzymane jest to właśnie w takiej kampowo-młodzieżowej stylistyce. Całość rozkręcała się w miarę trwania. Bardzo pomogły temu teatrowi przerywniki a la tv z lat 90-tych i oczywiście choreografie zespołowe.
Dwie dobrze zakomponowane sceny - Juta, Małgorzata w lumpeksie i przesłuchanie doktora Augusta. Najlepiej zaprezentowali się też zresztą doktor Pawła Hadyńskiego i Małgorzata Weroniki Asińskiej.
Plus za zakończenie, które zostawia nas otwartymi na to, co tak naprawdę się wydarzyło.
4.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz