W tym roku udało mi się obejrzeć dwa filmy, dla których wspólnym mianownikiem było osadzenie akcji w małym Heimacie, gdzieś na głębokiej niemieckiej prowincji. Zarówno tytułowa fryzyjska wysepka Amrum, jak i będąca miejscem akcji "Wpatrując się w słońce" wieś gdzieś w regionie Altmark, są miejscem posiadającym niezwykły czar, zamieszkiwanym przez dość surowych ludzi, którym owej surowości dodaje posługiwanie się dialektami dalekimi od książkowej niemczyzny. Im dalej możemy się cofnąć w czasie, tym oczywiście robi się surowiej. Największe wrażenie robi więc środkowoniemiecka wieś z okresu I wojny światowej. Amrum końca II wojny też ma swój egzotyczny urok.
Na "genius loci" nie da się wszakże oprzeć całości akcji. I choć "Amrum" może pochwalić się bardziej zwartym scenariuszem, to jednak większe wrażenie robi powolna, kontemplacyjna wręcz narracja "Wpatrując się w słońce". Film ten oglądamy niejako oczami kilku dziewczynek, które dorastały w Altmarku w różnych okresach od 1914 po dzień dzisiejszy. Reżyserce, Maschy Schilinski, udaje się przekonująco oddać specyfikę każdego z okresów. Szczególnie mocno oddziałują obrazy ze schyłku epoki wilhelmińskiej oraz z czasów NRD. Wszechobecna w tym filmie jest śmierć, która przychodzi po ludzi w każdym wieku i jest niejako nieodłącznym "elementem krajobrazu". Jej wszechobecność nie zmienia faktu, że film Schilinsky jest przepiękną afirmacją życia.
"Amrum" nie niesie już tak potężnego ładunku emocjonalnego. Jest nieco polukrowanym wspomnieniem chłopca, który w ostatnich dniach wojny przechodzi swoisty kryzys związany z upadkiem autorytetu dorosłych, w tym przypadku głównie matki - gorliwej nazistki oraz swojego mentora z Hitlerjugend. Irytująca bywa naiwność tego dziecka i bliska ckliwości fabuła. Wielkim plusem są zaś zdjęcia i pieczołowicie zrekonstruowane mikrouniwersum wysepki wiosną 1945.
niedziela, 1 lutego 2026
Tydzień kina niemieckiego
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Piramida zwierząt, reż. M. Borczuch, Narodowy Stary Teatr w Krakowie,
Oto prawdziwa sztuka - opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych w dziedzinie sztuk plastycznych bez pokazywania ty...
-
"Znachor" reż. Jakub Roszkowski, Teatr im. J. Słowackiego "Znachor" jako propozycja na dzień zakochanych? Historia opowi...
-
Najpierw ustalasz reguły gry! mówi pisarz. A potem narzekasz, że musisz ich przestrzegać! [Legendy, s. 78]. Albo ich nie przestrzegasz, ja...
-
Przyznam się szczerze, że nigdy do końca nie rozumiałem zmagań literatów I połowy XX stulecia z zagadnieniem formy. Wiele energii wkładali n...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz