wtorek, 3 lutego 2026

Der Besuch der alten Dame, Schauspiel Leipzig

Szwajcarski klasyk w wersji przeniesionej do naszych czasów. Jak wyglądałaby wizyta Klary Zachanassian dziś? Zapewne byłaby relacjonowana przez social media. Na spektaklu przygotowanym przez lipski zespół musimy więc równolegle śledzić akcję sceniczną i zrzuty wyświetlaczy telefonów, które mają przy sobie wszyscy aktorzy. Dla starszych widzów bywa to wyzwaniem, młodzież (a tej na widowni było bardzo dużo) nie ma z tym problemu. 
Szczęśliwie Nuran David Calis potrafił dobrać odpowiednie proporcje wirtualnej domieszki do tradycyjnego teatru. Przedstawienie ma momenty "cyfrowego detoksu", spowolnienia i refleksji. Do takich, pięknych wizualnie, scen należy samochodowa przejażdżka Alfreda Illa z rodziną czy przechadzka Alfreda i Klary w miejscowym lesie.
Użycie telefonów wyposażonych w aplikacje społecznościowe wnosi jednak do spektaklu swoisty ładunek. Czytanie hejtu, który wylewa się na Alfreda Illa w wyniku ujawnionych przez Klarę rewelacji sprzed 40 lat, jest doświadczeniem dojmującym. Postać sklepikarza stała nam się już w pewien sposób bliska. Bliska na tyle, by skierowana przeciw niej cyfrowa nagonka przestała być wydarzeniem abstrakcyjnym, a stała się czymś, co dotyka kogoś, kogo znamy. To właśnie Ill stoi w centrum dramatu Dürrenmatta, choć jest bohaterem uprzedmiotowionym i biernym. Akcja toczy się wokół niego i w większości bez jego udziału. Odtwarzający tę postać Roman Kanonik odnalazł w Illu zaskakująco wiele odcieni. To wielka sztuka wyposażyć bohatera w cechy, których nie da się explicite wywieść z lektury tekstu dramatycznego. Nie widzimy więc na scenie tylko cwaniaczka i tchórza, który w młodości popełnił podłość, a teraz próbuje uciec od konsekwencji. Ill w kreacji Kanonika jest wobec siebie brutalnie szczery, uznaje swoją winę, potrafi też dostrzec miałkość swojej - przyjemnej dotąd - egzystencji. Nie łudzi się i nie oszukuje sam siebie. W ten sposób wygrywa, choć przecież kończy marnie. 
Chciałoby się zobaczyć na scenie podobnie wielowymiarową Klarę Zachanassian. Niestety od początku do końca mamy do czynienia wyłącznie z gwiazdą, która wpada na chwilę do Güllen. O wiele ciekawiej wypadły inne kobiece role, zwłaszcza nauczycielka Larissy Aimée Breidbach i niesamowicie efektowna Teresa Schergaut w roli żony Illa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piramida zwierząt, reż. M. Borczuch, Narodowy Stary Teatr w Krakowie,

Oto prawdziwa sztuka - opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych w dziedzinie sztuk plastycznych bez pokazywania ty...