sobota, 29 sierpnia 2026

Emmanuel Carrere, Królestwo

Trudno zliczyć, ile razy zirytował mnie autor tej książki, jego egocentryzm, megalomania i brak skromności. Książka nie jest właściwie obrazem pierwszych dekad chrześcijaństwa, tylko zapisem zmieniającego się stosunku Carrere do religii, ogniskującego się głównie na studiach nad początkami Kościoła. Mimo tak osobistego i subiektywnego wykładu, da się wyciągnąć z tej książki - zwłaszcza jeśli wcześniej nie zgłębiano tego tematu - wiele ciekawych spostrzeżeń. Czego się dowiedziałem?
Triumf chrześcijaństwa w wersji Pawłowej był być może skutkiem katastrofy, którą była wojna żydowska. Aby uniknąć represji po wydarzeniach zakończonych zburzeniem świątyni jerozolimskiej, chrześcijanie musieli raz na zawsze zerwać z judaistycznymi korzeniami. 
Smaczki - "animozje" pomiędzy apostołami.
Ewangelie spisano dopiero kilkadziesiąt lat po śmierci Jezusa, ponieważ wcześniej spodziewano się rychłej paruzji. Skoro jednak nie przychodziła, a świadków żywota Nauczyciela z Nazaretu ubywało, należało utrwalić na piśmie dobrą nowinę, by mogła być przekazywana dalej.
To właśnie atrakcyjność tematu i niewątpliwe zaangażowanie autora decyduje o tym, że "Królestwo" chce się doczytać do końca. Brak poprawności politycznej, wyniosłość autora, nieznośne i niepotrzebne dygresje (Carrere dzieli się z nami informacją na temat preferowanych gatunków internetowej pornografii) może przeszkadzać, ale nie na tyle, by przerwać lekturę i cisnąć książką w kąt.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Michał Witkowski, Tango

Przypomina to trochę "Młyn do mumii" Petera Stancika z dwiema zasadniczymi różnicami. Nasz przodownik Piątek w odróżnieniu od czes...