poniedziałek, 24 listopada 2025

E. L. Doctorow, Ragtime

Pisana według amerykańskiej sztancy, tak by stać się materiałem na scenariusz filmowy, posiada jednak wiele zalet:

1. Autor puszcza wodze fantazji, dzięki czemu odnajdujemy w tej powieści sceny tak brawurowe, jak ta, w której młodszy brat matki wypada z szafy, z której podglądał Evelyn Nesbit masowaną przez Emmę Goldman.

2. Jest znakomitą panoramą Stanów Zjednoczonych początku XX w. Obejmuje wszystkie warstwy społeczne od lumpenproletariatu aż po szczyt piramidy społecznej (J.P. Morgan).

3. Bezkompromisowo rozprawia się z amerykańskim rasizmem. Coalhouse Walker pomimo zbrodni, których dokonywał w akcie zemsty za upokorzenia, budzi sympatię czytelników. Na przeciwnym biegunie mamy rasistę - idiotę, strażaka Conclina. 

Da się wyczuć krytyczne podejście do mitu Stanów Zjednoczonych jako ojczyzny wolności, mekki ludzi przedsiębiorczych, miejsca powszechnego dobrobytu. Wydaje się jednak, że krytycyzm Doctorowa, choć wyraźny, nie jest jednak tak głęboki i wielowymiarowy jak choćby w twórczości Faulknera. Trzeba więc "Ragtime" włożyć na półkę z literaturą rozrywkową. Dobrą, ale jednak rozrywkową. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piramida zwierząt, reż. M. Borczuch, Narodowy Stary Teatr w Krakowie,

Oto prawdziwa sztuka - opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych w dziedzinie sztuk plastycznych bez pokazywania ty...