Pierwsza część koncertu - 6 perkusistów w Sali Czerwonej, 6 płócien. Traktując puszki ze sprayem, szeleszczące papiery i pędzle jako instrumenty perkusyjne, muzycy malują obrazy i wykonują jednocześnie utwór muzyczny. Narzędzia malarskie w charakterze instrumentów muzycznych sprawdzają się jednak kiepsko, zwłaszcza jako perkusja, gdzie liczy się wciąż precyzja rytmu, długości nut itp. Można to potraktować jako performance z pogranicza sztuk. Czy frapujące? Słuchacz koło Bogumiła: "Takimi utworami kompozytorzy strzelają sobie w nogę". Niewątpliwie miał trochę racji.
O ile kompozytorski wyczyn Agaty Zubel tym razem nie wzbudził mojego entuzjazmu, o tyle jej wykonanie "Czterech pieśni na przekroczenie progu" Griseya było jednym z najznakomitszych przeżyć muzycznych, jakich doświadczyłem. Tutaj również należy się mnóstwo uznania dla Ryana Bancrofta i
Ensemble intercontemporain. Precyzja wykonania, znakomite współbrzmienia instrumentalistów i sopranistki zasługują na wielki podziw. Wybitna oczywiście jest sama partytura Griseya.
Pierwsza część - inkantacje staccato prostego wiersza o śmierci anioła, niekiedy tylko, w określonych momentach wydłużane do kilkusylabowych kantylen. Śpiewaczce akompaniują dźwiękowe plamy utrzymane w dynamice piano. Głos jednoczy się z trąbką, która jest tu chyba głównym instrumentem.
Druga część zrywa z onirycznym, płynącym, nieco impresjonistycznym akompaniamentem. Teraz ton nadają harfa i kontrabas pizzicato. Rzeczowe akordy uzupełnia tekst - próba odcyfrowania egipskich hieroglifów.
W trzeciej narasta napięcie, tworzone przede wszystkim przez perkusję, która jednak trzymana jest w ryzach. Jest to część mówiąca o śmierci głosu. Kompozytor nie ucieka się jednak do ciszy, zdecydowanie ogranicza jednak dynamikę po to, by w ostatniej, czwartej części doprowadzić do dźwiękowej kulminacji. Mowa o końcu ludzkości. I jest tu inaczej niż u Eliota (I ta się właśnie kończy świat. Nie hukiem, ale skomleniem) - perkusja fortissimo z przejmującym tekstem z "Gilgamesza".
Wykonawcy wytworzyli wspaniały klimat, potrafili wchłonąć słuchaczy w muzyczno-poetycką narrację. Było w tym wykonaniu coś więcej niż koncert: misterium, próba przekazania zapomnianych prawd o życiu? Brawo!
NFM, Sala Czerwona
Wykonawcy:
Les Percussions de Strasbourg
Minh-Tâm Nguyen – kierownictwo artystyczne Les Percussions de Strasbourg
Program:
Agata Zubel Spray
NFM, Sala Główna ORLEN, estrada w odwróceniu
Wykonawcy:
Ryan Bancroft – dyrygent
Agata Zubel – sopran
Ensemble intercontemporain
Program:
Gérard Grisey Quatre chants pour franchir le seuil
Wycieczkę uzupełniła wizyta w "Peruvianie", która znów okazała się nie zwykłym posiłkiem, a przeżyciem. Hummus z grilowaną pak choi, grzybami shimeji i groszkiem cukrowym z rzemieślniczym chlebem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz