Czy to jest męska wersja "Pani Bovary"?
Nie, choć widać podobieństwo Stonera do Karola Bovary i Edith do Emmy. Przede wszystkim tytułowy bohater nie przejawia aspiracji, których nie da się spełnić. Jego działania nie prowadzą do tragedii i rozpadu rodziny. Owszem, Stoner nie jest postacią, która potrafi odnaleźć się w społecznych grach uprawianych przez środowisko, w którym przyszło mu funkcjonować. Jego postawę można określić jako stoicką. Najczęściej przyjmuje to, co ofiarowuje mu życie. Czasem aktywnie, pod wpływem impulsu, bez głębszego namysłu podejmuje decyzje, które decydują o jego losach. Dwie najważniejsze to z pewnością rzucenie studiów rolniczych na rzecz literaturoznawstwa oraz małżeństwo z Edith.
Jeśli koniecznie porównywać "Stonera" do innych dzieł, to widziałbym tu jakieś dalekie pokrewieństwo z "Martinem Edenem". Obaj bohaterowie mają podobne pochodzenie. Jednak Stoner zdobywa edukację i nie musi niczego dokonywać, by zdobyć ukochaną. Losy Stonera to jakby "odwrócony Eden". Brak spektakularnego sukcesu, spokojne życie do starości. Niespokojny duch doprowadził zaś Edena do rozczarowania pomimo powodzeń i samobójczej śmierci w młodym wieku.
Książka o człowieku przeciętnym?
Nie! Stoner to wszak self-made man. Wychowany na wsi, chłopski syn zostaje akademikiem. Owszem, mógłby zajść dalej, ale i ta ścieżka wyróżnia go wśród wielu. Godne podziwu jest również przywiązanie tego bohatera do swoich wartości, co najlepiej widać w sprawie egzaminu Walkera, bezczelnego studenta popieranego przez dyrektora instytutu, Lomaksa. Stoner stawia na swoim i płaci za to olbrzymią cenę.
Udało się autorowi stworzyć postać, która pomimo braku szczególnie błyskotliwych cech wzbudza sympatię czytelnika. Jeszcze silniejszą emocją, którą mamy dla niego, jest współczucie. Trudno nie współczuć w przypadku niesprawiedliwości, które spotykają bohatera. Nieudane małżeństwo, złamana kariera i utrata miłości (Katherine). Osłodą są krótkie chwile szczęścia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz