poniedziałek, 29 września 2025

Eliot Weinberger, Z rzeczy pierwszych

Określa się tę książkę jako zbiór esejów. Przynależność gatunkowa "Z rzeczy pierwszych" jest jednak według mnie dyskusyjna. Teksty zgromadzone w niej to w zasadzie gatunek osobny. Idąc za Kołakowskim można by je nazwać mini wykładami o maxi sprawach - owych "rzeczach pierwszych" właśnie.

Czym są rzeczy pierwsze? To zagadka dla czytelnika. Literalnie, biorąc pod uwagę tematy poszczególnych tekstów, mogą to być wierzenia, pory roku, natura. 

Ważna dla zrozumienia całości wydaje się dwuczęściowa baśń o kwitnącym drzewie. W zamykającym zbiór zakończeniu baśni czytamy o okaleczeniu księżniczki przemieniającej się w kwitnące drzewo. Tekst ten obrazuje nasz stosunek do ziemi, czy - szerzej myśląc - natury. Kochamy ją i jednocześnie niszczymy dla własnych, czasem egoistycznych i bardzo przyciemnych celów. Nadal jej nie pojmujemy, niezależnie, czy przyjmujemy perspektywę wyznawcy mającego dostęp do prawd objawionych (teksty o różnych praktykach religijnych), czy też filozofa opierającego się na poznaniu rozumowym (teksty o Empedoklesie oraz Blanquim i Benjaminie). 

Małżonek okaleczonej księżniczki traci możliwość kontaktu z ukochaną. Wydaje się, że i my utraciliśmy możliwość kontaktu z naturą. Zakończenie to można traktować jako klucz do lektury tomu Weinbergera. Być może istnieją też inne. Poszukiwanie klucza jest jedyną możliwością, by nie traktować tego dziełka jako zbioru luźno powiązanych tekstów. Sytuacji czytelnika nie ułatwia fakt, że Weinberger przyjął - zdaje się - postawę konsekwentnie obiektywną. Nie znajdziemy tu w zasadzie refleksji pochodzących od autora. Za wszystko muszą nam starczyć zreferowane naukowo fakty lub reportażowe opisy, a ewentualne wnioski musimy wyciągnąć sami z zestawienia poszczególnych tematów.

To, co z jednej strony jest wielką zaletą książki - ukazanie bogactwa i różnorodności zarówno natury, jak i kultur naszego świata - z drugiej bywa pewnym obciążeniem. Ilość szczegółów może przytłaczać, zwłaszcza w warstwie religioznawczej, która dla czytelników reprezentujących postawę racjonalną (sam włączam się do tej grupy) nie jest specjalnie ciekawa. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piramida zwierząt, reż. M. Borczuch, Narodowy Stary Teatr w Krakowie,

Oto prawdziwa sztuka - opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych w dziedzinie sztuk plastycznych bez pokazywania ty...