niedziela, 23 lutego 2025

Tomasz Jędrowski, Płynąc w ciemnościach

Gdyby to była tylko historyjka miłosna, dałoby się ją pewnie strawić. Niestety autor miał ambicję umieścić akcję w Polsce lat gomułkowsko-gierowskich, a opis realiów tamtych czasów odgrywa w powieści dość ważną rolę. I to właśnie jest słabość tej książki, zwłaszcza dla polskiego czytelnika. Jest bowiem dość oczywiste, że realia PRL-u autor zna z drugiej ręki. Książka wyszła w oryginale po angielsku, więc czytelnik zachodni potwierdzi zapewne - o ile takowe posiada - swoje intuicje związane z komunizmem w Europie Wschodniej. Dla czytelnika polskiego widoczna będzie pewna powierzchowność, wykorzystanie najbardziej opatrzonych klisz z powojennej historii.

Lepiej wychodzi autorowi nakreślenie sytuacji mniejszości seksualnych. Mężczyźni ukrywający swoją orientację są sportretowani przez Jędrowskiego dość wiarygodnie. Zgrzyta jedynie opis sytuacji, w której główny bohater stawia się w biurze paszportowym, a tamtejszy urzędnik od razu wyciąga "różową teczkę" z kompromatem na niego. Jakim cudem "wyskok" licealisty, który jeden raz zadał się na pikiecie we Wrocławiu z anonimowym starszym panem i nie został na tym przyłapany, wypływa po latach w Warszawie? Autor przypisał PRL-owskim służbom zdolności wprost nadprzyrodzone. 

Zdaje się, że umieszczenie akcji w komunistycznej Polsce miało doprawić gejowski romans odrobiną egzotyki. W takim układzie należało znaleźć proporcje, w których byłoby więcej romansu i nieco mniej wtrętów historycznych. Daleko tej literaturze do takich klasyków gatunku jak Witkowski, Pasewicz, Klimko-Dobrzaniecki czy nawet Szczygielski.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piramida zwierząt, reż. M. Borczuch, Narodowy Stary Teatr w Krakowie,

Oto prawdziwa sztuka - opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych w dziedzinie sztuk plastycznych bez pokazywania ty...