Nie jestem wielkim fanem twórczości peruwiańskiego noblisty. "Marzenie Celta" to kolejna z jego powieści, w której analizuje problem przemocy, władzy i nierówności, choć skupia się tym razem na postaci, która w zasadzie całe życie poświęciła na walce o prawa człowieka i była w tej dziedzinie właściwie pionierem.
Choć zbeletryzowana, biografia Rogera Casementa pisana jest niemal jak literatura faktu. Dużo danych, nazwisk, faktów. W warstwie czysto literackiej nieco więc zawodzi. Wartością powieści jest jednak próba przybliżenia bohatera właściwie zapomnianego, a poza Irlandią mało znanego.
Vargas Llosa zauważa, że w jego ojczystym Peru, w którym Casement przeprowadził doniosłą batalię o prawa rdzennych mieszkańców i zaprzestanie wyzysku przez kompanie kauczukowe, nie ma w zasadzie śladów po brytyjskim dyplomacie. Niewiele zostało ich w samej Irlandii. Do niedawna niechętnie wspominano tego bojownika o wyzwolenie zielonej wyspy nawet w ojczyźnie. Powodem jest skandal obyczajowy, który wywołały ujawnione jeszcze za jego życia (kiedy siedział w celi śmierci za działalność niepodległościową) dzienniki pełne przygód homoseksualnych.
Czy ta "skaza" słusznie zepchnęła Casementa w cień? Z punktu widzenia dzisiejszej obyczajowości oczywiście nie. Jednak nawet purytańskie społeczeństwo początku XX w. powinno docenić wartość walk o prawa człowieka w Kongo, Amazonii oraz o prawa narodów do samostanowienia.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz