Niełatwo o skupienie w stresie (zmiany w pracy doprawione ogólnym niepokojem z sytuacji międzynarodowej - Trump besztający Zełenskiego na oczach całego świata). Ciężko się czyta, zwiedza, słucha i ogląda.
Berlin zimny, betonowy, szary. Szukam jak zawsze schronienia na berlińskich cmentarzach (grób Lortzinga i któregoś z Bachów) i choć kwitną tu już przebiśniegi i śnieżyce, to jakoś nie widzę w nich wiosny.
Tego Lortzinga widzieliśmy też w Konzerthausie, w którym ma swoje popiersie wśród kompozytorów znacznie przewyższających go osiągnięciami i sławą.
-------------------------------------------------
Benjamin Britten
„Four Sea Interludes“ aus der Oper „Peter Grimes“ op. 33 a
Maurice Ravel
„Shéhérazade“ – Drei Poeme für Sopran und Orchester
Texte von Tristan Klingsor
Nikolai Rimski-Korsakow
„Scheherazade“ – Sinfonische Suite op. 35
Vasily Petrenko
Dirigent
Véronique Gens
Mezzosopran
Rundfunk-Sinfonieorchester Berlin
----------------------------------------------------------
Sala o znakomitej akustyce. Petrenko tańczący za pulpitem przygotował koncert najwyższej muzycznej próby, precyzyjny i piękny. Britten i Rimski-Korsakow robią duże wrażenie, Szeherezada Ravela wydaje się przy nich mdła i wtórna. Mówił we wprowadzeniu Steffen Georgi, że Francuz inspirował się utworem Rosjanina, szkoda, że ta inspiracja była jednak mało twórcza. No i jechałem przede wszystkim posłuchać na żywo Veronique Gens. Trochę żal, że miała tak mało do śpiewania. Zaprezentowała wszakże znakomitą kontrolę dynamiki (nie mówiąc o pięknym jak zawsze brzmieniu). Sztuką jest zachować wyrazistość przy tak oszczędnym wolumenie. Pomimo dość żywiołowych braw nie dała się namówić na bis. Trudno jednak wyobrazić sobie, co mogłaby zaśpiewać, by pozostać w klimacie całego, starannie pod względem programowym przygotowanego koncertu.
_______________________________________
Kosmos Blauer Reiter
Von Kandinsky bis Campendonk
01.03.2025
bis
15.06.2025
Kupferstichkabinett
Oglądamy dziś te grafiki przygotowani na obcowanie ze sztuką tak dalece odbiegającą od realizmu. Kandinsky, zdaje się, zakładając grupę Der Blaue Reiter zadeklarował zainteresowanie światem zwierzęcym, jego pierwotnością, niewinnością i oddaleniem od człowieka, który przestał już być częścią natury. Owo oddalenie twórcy zamanifestowali właśnie ekspresjonistycznym podejściem, zrywającym z wiernością naturze. Twórca XX wieku nie jest już w stanie opowiedzieć konia, jelenia, tygrysa językiem dawnych mistrzów.
Wystawa jest wymagająca, przyprawia o zawrót głowy. Dwie grafiki utkwią mi w pamięci. Kobieca głowa Alexeja von Jawlensky'ego i Węże w mieście Alfreda Kubina, którego dotąd znałem tylko jako pisarza.
Poza nimi na wystawie można było zobaczyć prace wspomnianego Kandinsky'ego, Kokoschki, Lasker-Schuller, Noldego i in.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz