czwartek, 13 lutego 2025

Mathias Enard, Busola

Na określenie tej powieści należałoby użyć chyba wyrażenia "proza specjalistyczna" albo powieść dla orientalistów. By móc dobrze poruszać się w meandrach myśli głównego bohatera, Franza, należałoby odbyć studia orientalistyczne, bo czytanie "Busoli" z encyklopedią zniechęciłoby z pewnością większość czytelników. Liczba faktów, pojęć, nazwisk przytaczanych przez narratora jest bowiem naprawdę spora. Wypadałoby znać się również na muzyce, gdyż główny bohater i pierwszoosobowy narrator jest muzykologiem-orientalistą.
Tytułowa busola wskazuje oczywiście wschód. Jest jednak w powieści mowa o fałszywej busoli, kupionej ze śmiesznymi rzeczami, której igła magnetyczna była ukryta przed wzrokiem użytkownika, a urządzenie pokazywało zupełnie inne kierunki. Dla Franza prawdziwym kierunkiem był nie wschód, a Sara, jego wielka niespełniona miłość. Gdyby była spełniona, nie dostalibyśmy wszak tego długaśnego, bardzo poetyckiego i erudycyjnego monologu.
Monolog ten to - możemy założyć - gonitwa myśli podczas bezsennej nocy. Wskazują na to umieszczone na początku rozdziałów cyfry odpowiadające upływającym godzinom. Jest to natłok myśli naukowca, więc może przytłoczyć czytelnika. Można odnieść wrażenie, że Enard chciał tu wyłożyć całą swoją wiedzę na temat wschodu. To taki intelektualny popis, z jednej strony imponujący, ale z drugiej irytujący. Może przez to prawdziwsza staje się postać Franza, nieco zadufanego akademika.
Robią wrażenie w tej książce błyskotliwe, pięknie budowane zdania, refleksja na temat Orientu, świadomość, że jest on konstruktem ludzi zachodu. Enard nie wykłada czytelnikom swojego Wschodu łopatologicznie. Daje dzięki temu możliwość refleksji i własnych interpretacji. Opis rewolucji religijnej w Iranie pozwala zorientować się, co leżało u jej podłoża, a Chomejni i jego akolici  nie jawią się tu jako krwiożercze potwory, choć oczywiście powieść nie zaciera śladów opresji i reżimu panującego nad Zatoką Perską.
Zabrakło mi natomiast dobrej redakcji. Nie znam się na Oriencie, ale orientuję się trochę w muzyce. Wypadałoby pokazać tekst przed drukiem jakiemuś muzykologowi. Jest bowiem w tej warstwie trochę pomyłek i niedokładności. Jeśli w dziedzinie wschodoznawczej pojawiły się błędy, to orientaliści również mogliby poczuć zawód.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piramida zwierząt, reż. M. Borczuch, Narodowy Stary Teatr w Krakowie,

Oto prawdziwa sztuka - opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych w dziedzinie sztuk plastycznych bez pokazywania ty...