niedziela, 11 lutego 2024

2024-02-11 Leszek Kołakowski, Obecność Mitu

 Mit, czyli konstrukt (?), narracja (?) która pomaga nam tłumaczyć wszystko co niewarunkowe, nieredukowalne, niepoznawalne empirycznie, a jednak konstytuujące nasze bycie w świecie. 

Stał się konieczny w momencie, kiedy uzyskaliśmy świadomość własnej świadomości. Nazywa to Kołakowski rozdwojeniem podmiotowości. Było to, jak się zdaje, decydujące dla naszego oddzielenia się od natury i postrzegania siebie jako odrębnych od niej. 

Rozważa Kołakowski obecność mitu w epistemologii. Niepodobna objąć empirycznie zarówno "wszystkiego" jak i "niczego". Do rozumienia tych kategorii potrzebny nam zatem mit. W ujęciu aksjologicznym rzeczywistość mityczna konstytuuje wartości nadrzędne, których wywieść nie potrafimy w żaden sposób z innych. 

Systemy mitologiczne, do których należą religie, pomagają uporać się z nihilizmem, bezsensem przypadkowości świata, jego - jak to nazywa Kołakowski - "obojętności". Niepodobna obejść się bez wyjaśnień mitologicznych - twierdzi filozof. Akceptacja przypadkowości świata nie może dokonać się w dobrej wierze. I z tym twierdzeniem Kołakowskiego mam największy problem, który wymagałby namysłu. Potoczna, codzienna moja myśl nie wymaga wszak odwoływania się do absolutu, a przecież nie nazwałbym sam siebie bezrefleksyjnym...

Wynotowane cytaty:

  • Być zatem to być wyłączonym z czasu i zmiany.
  • Tym, od czego uciekamy, jest doświadczenie obojętności świata, a próby przezwyciężenia tej obojętności stanowią ośrodkowy sens ludzkich zmagań z losem w jego codzienności i w jego ekstremach.
  • Tyle wiemy na pewno, że potrzebna jest w utrzymaniu wszelkiej wspólnoty ludzkiej wiara w wartości zastane i niedowolne i że zarazem niebezpiecznie jest wierzyć, iż wartości te w jakiejkolwiek chwili są gotowe i wykończone, że mogą zwalniać od interpretacji sytuacyjnej i sytuacyjnej za nie odpowiedzialności. Mitologia może być społecznie płodna tylko wtedy, kiedy jest nieustannie podejrzana, stale otoczona czujnością, która udaremnia jej naturalną skłonność do przekształcenia się w środek narkotyczny.

Do tego warto dołożyć streszczenie poglądów Konrada Lorenza na temat "fetalizacji" człowieka. Nasz gatunek, zdaniem niemieckiego zoologa, cechuje utrzymanie w dorosłym życiu cech osobników niedojrzałych. Poza fizycznymi należy wymienić skłonność do zabawy, ciekawość, które u zwierząt w dorosłym życiu zanikają, "sztywnieją" niejako i narzucają w zachowaniach swoistą automatyzację. Ta "ciekawość" napędza rozwój kultury, wszelką wytwórczość, ale jednocześnie niszczy "animalny raj" i jest powodem wewnątrzgatunkowej agresji, która pozwala nam niszczyć samych siebie, czego zasadniczo nie można obserwować wśród zwierząt.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piramida zwierząt, reż. M. Borczuch, Narodowy Stary Teatr w Krakowie,

Oto prawdziwa sztuka - opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych w dziedzinie sztuk plastycznych bez pokazywania ty...