Ładny wizualnie i niezły film von Trotty. Jak zwykle niemiecka reżyserka z pietyzmem podchodzi do realiów, które odtwarza. To jest solidne, rzemieślnicze kino, bez silenia się na jakieś nowatorstwo. Owszem miejscami jest lekko pretensjonalnie, ale nawet ujęcie panoramy na Rzym z Kapitolu ilustrowane adagiettem z V symfonii Mahlera jakoś niespecjalnie razi.
Dobre aktorskie role pozwalają widzowi na zaangażowanie się emocjonalne.
- Vicky Krieps - jak zawsze doskonała
- Ronald Zehrfeld stworzył paternalistyczną, lekko odpychającą postać Frischa. Trudno jednak zrozumieć, co trzymało Inge przy nim. Zupełne niedobranie. Owszem, podrywać to on umiał, ale potem już nie było nic...
- Tobias Samuel Resch - uroczy Adolf Opel
oceniłem na 4,5

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz