niedziela, 1 października 2023

2023-09-22 Paweł Huelle, Śpiewaj Ogrody

Jest kilka powodów, dla których podoba mi się ta książka.

1. Muzyka jako jeden z głównych tematów. Dzięki kompozytorowi, który jest jednym z bohaterów, ocieramy się o prawdziwe postaci i wielkie nazwiska. W tym przypadku o Wagnera i jego zaginione dzieło. Takie motywy zawsze były dla mnie bardzo wciągające.

"Śpiewaj ogrody" Huellego są więc bardzo podobne konstrukcyjnie do "Pulverkopfu" Pasewicza. Mamy w nich narratora/głównego bohatera osobie młodego chłopaka, który odkrywa wojenną przeszłość. Ta płaszczyzna u obu pisarzy ogniskuje się na postaci fikcyjnego niemieckiego kompozytora (u Huellego: Ernest Theodor Hoffmann z Sopotu, u Pasewicza: Norbert von Hannenheim z Berlina/Międzyrzecza), figurze artysty, którego, jako człowieka nieporwanego ideą nazistowską, totalitarna rzeczywistość miażdży i unicestwia. Historię obu artystów, osobnych, wybitnych, bezkompromisowych, a jednocześnie swoiście bezradnych poznajemy za pośrednictwem kobiet. U Huellego jest to pani Greta, żona kompozytora, u Pasewicza Weronika Werhunt, zakochana raczej bez wzajemności w homoseksualnym muzyku, którym opiekuje się w końcowym stadium życia i obłędu. W przypadku tego drugiego obracamy się w kręgu Arnolda Schoenberga i jego uczniów. W obu powieściach mamy też scenę prawykonania dzieła, które kobiety opisują jako wybitne i które spotyka się z niezrozumieniem oraz odrzuceniem z powodów ideologicznych.

2. Prowadzenie narracji w kilku płaszczyznach czasowych - to też podobieństwo pomiędzy Huellem i Pasewiczem. Mamy więc w "Ogrodach" współczesność - rzeczywistość dojrzewającego młodzieńca, czasy wojenne - historia kompozytora oraz wątek osadzony w XVIII wieku - mroczną historię dawnego właściciela domu przy Polankach, oliwskiego markiza de Sade.

U Pasewicza jest trochę inaczej. Narracja nie zagłębia się dalej niż w czasy młodości Weroniki (a więc Republikę Weimarską). Druga warstwa to szkolne czasy bohatera, trzecia - współczesność dojrzałego pisarza w Poznaniu.

Czasowa wielopłaszczyznowość narracji zawsze wydawała mi się atrakcyjnym zabiegiem.

3. Genius loci. Trójmiasto. Niesamowita właściwość tego fragmentu Wybrzeża, polegająca na inspirowaniu pisarzy, ma oczywiście swoje korzenie we wspaniałej historii Gdańska, Kaszub i Żuław. Osadzone tu literackie historie zazwyczaj wciągają. W przypadku Huellego dałem się jednak wciągnąć po raz pierwszy. Wcześniejsze lektury ("Opowiadania na czas przeprowadzki" czy "Weiser Dawidek") tej siły nie miały. Być może pomogła tu właśnie muzyka i czasowa wielopłaszczyznowość.

4. Okładka. Ponoć nie ocenia się po niej książki, ale ta ma wyjątkowo ładną, co widać na załączonym zdjęciu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piramida zwierząt, reż. M. Borczuch, Narodowy Stary Teatr w Krakowie,

Oto prawdziwa sztuka - opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych w dziedzinie sztuk plastycznych bez pokazywania ty...