Esej będący wytworem pewnej intelektualnej zabawy. Oto udowodnimy, że nie powinno się czytać. Wiedzę o książkach można wszak czerpać skądinąd. Np.:
- z tego, co opowiedzą nam inni,
- można przekartkować,
- można wywnioskować, co zawiera dane dzieło z kontekstu bądź z życiorysu autora.
Oczywiście w poważnej dyskusji argumenty autora byłyby obalone przez logiczne argumenty w 5 minut. Wiemy jednak, że Bayard z nami się droczy. Ma to swój urok, choć przyznam, że pod koniec książki było już nieco nużące.

wynotowane cytaty:
Jak bowiem wobec tak ogromnej liczby opublikowanych dzieł nie uznać, że czytanie - nawet gdybyśmy poświęcili tej czynności całe życie - jest całkowicie beznadziejne? I tak przytłaczająca większość książek pozostanie dla nas na zawsze nie znana. [s. 17]
Czytanie bowiem nie jest tylko poznawaniem i przyswajaniem, lecz - od momentu otwarcia książki - konsekwentnym i nieubłaganym zapominaniem.
Już w trakcie lektury zaczynamy zapominać to, co przeczytaliśmy przed chwilą. Proces ten trwa nieprzerwanie aż do chwili, w której okazuje się, że wszystko wygląda tak, jakbyśmy danej książki nigdy nie czytali; stajemy się na nowo nie-czytelnikami, a przecież mogliśmy nimi pozostać od początku, gdybyśmy tylko działali bardziej świadomie. Stwierdzenie, że czytało się jakąś książkę, jest więc w rzeczywistości tylko metonimią, gdyż nigdy nie czytamy więcej niż część książki, mniejszą lub większą, a nawet ta część skazana jest prędzej czy później na zapomnienie. Rozmowy, które prowadzimy sami ze sobą i z innymi, dotyczą raczej nie książek, lecz bardzo przybliżonych wspomnień o nich, kształtowanych przez naszą teraźniejszość. [s. 45]
Ten zespół książek, który nazwiemy wewnętrzną bìblioteka - i który jest podzbiorem wspólnej biblioteki - konstytuuje naszą osobowość oraz determinuje nasze relacje z książkami i ludźmi. W każdej bibliotece wewnętrznej figuruje oczywiście kilka konkretnych tytułów, ale przede wszystkim składa się ona – co widzieliśmy na przykładzie Montaigne'a - z fragmentów książek zapomnianych i wymyślonych. Właśnie one pośredniczą w naszym pojmowaniu świata. [s.63]
Indywidualna książka wewnętrzna, utkana z prywatnych legend i fantazji każdej jednostki, oddziałuje na jej pragnienie czytania, czyli na sposób, w jaki szuka książek i w jaki je czyta. Jest przedmiotem fantazmatycznym, jej poszukiwanie stanowi cel życia każdego czytelnika. Najlepsze książki, na jakie zdarza nam się trafić, zawsze okazują się zaledwie niedoskonałymi fragmentami książki wewnętrznej, wciąż popychającymi nas do dalszego czytania.
Można założyć, że w istocie praca pisarza polega właśnie na poszukiwaniu i kształtowaniu swojej książki wewnętrznej. Bodźcem do tego poszukiwania jest dla niego wieczne niezadowolenie z książek, z którymi obcuje i które sam pisze, choćby nawet zostały uznane za wybitne. Skąd brałby zapał do dalszego pisania, gdyby nie miał wciąż przed oczami obrazu książki idealnej - a więc doskonale zgodnej ze swoim Ja – wciąż poszukiwanej, coraz bliższej, ale zawsze nieosiągalnej. [s. 70]
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz