poniedziałek, 24 kwietnia 2023

Kraków 21-23 kwietnia 2023

Piękny, słoneczny weekend. Wieczory teatralne, a dnie na wędrówkach po Krakowie. 

W piątek przed wizytą w Małopolskim Ogrodzie Sztuki zdążyliśmy jedynie zakwaterować się w przyjemnej kamienicy na Podgórzu (Smolki). Gospodyni w typie Hani Łuckiej, bardzo zaangażowana.

Potem obiad w sąsiedniej knajpie syryjskiej (bakłażan nadziewany baraniną i jogurt syryjski z pitą) i spacerem nad Wisłą w stronę miasta. Nad Wisłą kwitnące żonkile, porośnięty dziką roślinnością hotel forum, zielona Retoryka, Ogród Mehoffera z kawą i leciutkim sernikiem dyniowym. Po teatrze powrót przez nocny Kazimierz.


Drugiego dnia start rano z Cichego Kącika, brzegiem Rudawy docieramy do Woli Justowskiej, zwiedzamy galerię rzeźby B. Chromego, oglądamy z zewnątrz Willę Decjusza i idziemy na Sikornik. Widać z niego przy bezchmurnej pogodzie ośnieżone szczyty Tatr. Stamtąd spacerkiem na Kopiec Kościuszki. Wystawa zmieniła się bardzo od czasu mojego ostatniego wejścia na kopiec (1998). Dużo można się o naczelniku dowiedzieć. Sam kopiec... - zdecydowanie wolę kopiec Krakusa. 


 

Autobusem na Salwator. Stamtąd spacerkiem, znów Retoryka z sympatyczną kawiarnią (szarlotka bez cukru). Wizyta na Rynku, szukamy księgarni na Grodzkiej. Nadal jest. Ilość książek przytłaczająca. Z Wawelu bierzemy tramwaj i 2 godzinki odpoczynku w hoteliku.

Obiad w Wine Garage na końcu Warneńczyka. Kaszotto z burakami i zupa cebulowa (najlepszy smak całej wycieczki). Długo nam zeszło na tym obiedzie, więc jazda do teatru na Hutę trochę w nerwach, czy zdążymy. 

Huta zielona i kwitnąca. Atmosfera w teatrze zgoła odmienna od tej wczoraj w MOS. Ludzie jacyś wyluzowani, nienapuszeni, rzekłbyś - atmosfera sąsiedzka. Wesoło. Po teatrze spacerkiem na plac Centralny. Liczyliśmy, że tu jakieś piwo, ale brak gastronomii poza jedną pretensjonalną knajpą. Więc w tramwaj i na Kazimierz. Szeroka jeszcze nie tak hałaśliwa i zatłoczona jak w szczycie sezonu. W jednej z knajp, bliżej starej synagogi jest kapela - klarnet, bas, gitara i pani z idealnym głosem do śpiewania żydowskich piosenek. Prawie same hity - Hava nagila, Bei mir bist du schoen... Przysiadamy na piwo.

W niedzielę śniadanie we francuskiej piekarni na Rynku Podgórskim, wykwaterowujemy się i ruszamy w tour de muzea. Narodowe - wystawa na 100-lecie urodzin Nowosielskiego, bardzo rozczarowująca. Kilkanaście obrazów i tyleż grafik! Jedna sala. Dokupujemy galerię współczesnej sztuki polskiej. Od Boznańskiej po Sasnala, a więc duży rozstrzał, pokazujący to co najważniejsze w tym czasie.

Obiad - ramen na Krupniczej (średni), potem zwiedzanie muzeum Czapskich: numizmaty od denaru Chrobrego po banknoty II RP. Ciekawszy zbiór książek: Kochanowski, Krasicki, Goethe - nazwa wystawy: Co czytano w alkowie. No i bardzo ładna wystawa o Józefie Czapskim z odtworzonym pokoikiem z Maisons Lafitte. Kawa w ogrodzie Czapskich. Tam też niezapominajki, magnolia. I wracamy do Poznania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piramida zwierząt, reż. M. Borczuch, Narodowy Stary Teatr w Krakowie,

Oto prawdziwa sztuka - opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych w dziedzinie sztuk plastycznych bez pokazywania ty...