poniedziałek, 12 maja 2025

Anna Kańtoch, Czarne

Z tą powieścią jest trochę jak z filmem "Od zmierzchu do świtu". Wciąga, dowiadujemy się, że jest tajemnica śmierci niejakiej Jadwigi Rathe, w dodatku autorka sprawnie i barwnie oddaje klimat dwudziestolecia międzywojennego. I jak w filmie Rodrigueza, również w powieści Kańtoch mniej więcej w połowie dochodzi do zaburzenia narracji. U Rodrigueza pojawiają się ni z gruszki ni z pietruszki wampiry, a u naszej autorki dochodzi do zapętlenia czasoprzestrzennego (pod wpływem seansu spirytystycznego?). Jest to nieco dezorientujące. Wiadomo, że główna bohaterka leczy się psychiatrycznie i jest w zasadzie zrozumiałe, że zacierają się w jej opowiadaniu granice między teraźniejszością a przeszłością oraz między osobowościami. Czy jednak autorka powinna gubić również czytelnika na drodze do... Właśnie, jaki jest cel tej książki?
Problem, jak się zdaje, leży w pomieszaniu gatunków. Nie zdecydowano, czy ma to być kryminał (niejasne okoliczności wspomnianej śmierci p. Rathe), powieść psychologiczna (klimaty trochę jak u Kuncewiczowej w "Cudzoziemce") czy książka o dorastaniu (przebłyski seksualności u nastoletniej bohaterki). To zbliża Annę Kańtoch do zapomnianego już dziś Michała Choromańskiego, który wykorzystując chwyty znane z powieści kryminalnej zwodził czytelników na manowce. Może więc w "Czarnem" nie chodzi wcale o rozwiązanie zagadki śmierci Jadwigi Rathe, ale o rozwikłanie tajemnicy splątanego umysłu narratorki?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piramida zwierząt, reż. M. Borczuch, Narodowy Stary Teatr w Krakowie,

Oto prawdziwa sztuka - opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych w dziedzinie sztuk plastycznych bez pokazywania ty...