niedziela, 8 września 2024

Sandor Marai, Żar

Głos ma tylko generał. To on czterdzieści lat czekał na ponowne spotkanie z Konradem i to on w głowie układał całą historię oraz to, co powie, przy ponownym - i ostatnim - spotkaniu. Nawet jeśli padają w powieści słowa Konrada, to one tu nic nie znaczą. Znaczy tylko jego gest - odmowa odpowiedzi na pytanie, czy Krystyna, żona Generała, wiedziała, że Konrad na polowaniu, po którym wyjechał na zawsze, chciał zabić jej męża. Pytanie Generała sugeruje niejako wspólnictwo żony w niedoszłym zamachu. Milczenie Konrada dowodzi dwóch rzeczy:
1. Krystyna wiedziała. Gdyby nie wiedziała, nie byłoby powodu do milczenia. Po czterdziestu latach i śmierci Krystyny Konrad mógł to bez obaw wyjawić.
2. Gdyby zatem Konrad potwierdził, że Krystyna wiedziała, Generał mógłby to odczytać, jako próbę częściowego zrzucenia winy na żonę.
Milczenie było szlachetnym sposobem przekazania pytającemu prawdy. Pozwalało uniknąć zarówno kłamstwa jak i obarczenia winą ukochanej kobiety.
Wyznanie Krystyny zapewne tkwiło w jej żółtym notatniku. Wrzucając go w żar kominka, Generał zapewne domyślił się prawdy.
Generał może czytelnika drażnić. To osoba raczej prosta, o mocnych, niewzruszonych poglądach i silnej wierze w swoje ideały. Nie dopuszcza zapewne i nie potrzebuje innej wersji niż jego własna. Przebija się z jego słów wyniosłość, ale i szczerość.
Drażni także Konrad tym, że nic nie mówi, a jeśli mówi, to powtarza rzeczy, które już powiedział (komunały o tropikach).
Można założyć, że Marai stawia w książce pytanie, czy możliwa jest idealna, bezinteresowna przyjaźń, znosząca bariery wielorakich różnic (pochodzenia, majątku, wrażliwości). Czy przyjaźń taka trwa na zawsze. Paradoksalnie Generał odpowiada twierdząco. Konrad, skryty i uciekający, wydaje się rozumieć, że jest ona mrzonką.
Sytuację powieściową Marai utkał bardzo misternie, tworząc rzecz niezwykle efektowną i skłaniającą zapewne czytelnika do refleksji nad własnymi przyjaźniami.

*************

Wynotowane cytaty


Młodość zawsze spodziewa się ofiary od tych, w których pokłada swoją nadzieję. [s. 34]

To najdotkliwszy cios, jaki fatum może zadać człowiekowi. Pragnienie bycia kimś innym niż tym, kim jesteśmy; silniejsze pragnienie nie może zapłonąć w ludzkim sercu. Bowiem życia nie można znosić w inny sposób niż ze świadomością, że godzimy się z tym wszystkim, co znaczymy dla siebie i dla świata. Trzeba zgodzić się z tym, że jesteśmy tacy lub inni, i wiedzieć - kiedy się z tym godzimy - że za tę mądrość nie otrzymamy pochwały od życia, nie przypną nam do piersi orderu, kiedy wiemy i znosimy to, że jesteśmy próżni, samolubni albo łysi i brzuchaci – nie, należy wiedzieć, że za nic nie otrzymamy nagrody ani pochwały. Musimy to znosić, oto i cała tajemnica. Musimy znosić nasz charakter, naszą naturę, ponieważ doświadczenie i zdolność rozumienia nie zmienią jej wad, samolubstwa, chciwości. Trzeba znosić i to, że nasze pragnienia nie znajdują odzewu w świecie. Że ci, których kochamy, nie kochają nas albo że nie kochają tak, jak się spodziewamy. Trzeba znosić zdradę i niewierność, i to, co liczy się między najtrudniejsze zadania każdego człowieka, trzeba znosić wybitność charakteru lub umysłu drugiego człowieka. [s. 104]

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piramida zwierząt, reż. M. Borczuch, Narodowy Stary Teatr w Krakowie,

Oto prawdziwa sztuka - opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych w dziedzinie sztuk plastycznych bez pokazywania ty...