środa, 4 września 2024

Arundhati Roy, Bóg rzeczy małych

Ta objętościowo nieduża książka (300 str.) porusza - czasem wręcz niepostrzeżenie - całą gamę tematów ważnych. Dowodzi to zapewne społecznej wrażliwości autorki, która wszak w swej działalności literackiej skupia się przede wszystkim na publicystyce. 

Na pierwszy plan wysuwa się w moim odczuciu kwestia wciąż żywych w Indiach ograniczeń wynikających z podziału społeczeństwa na kasty. Najsympatyczniejszy z dorosłych bohaterów tej książki - Welutha - jest też postacią najbardziej pokrzywdzoną. Człowiek o złotym sercu, nieprzeciętnych zdolnościach jest jednocześnie pogardzany, bo należy do "parawanów", czyli - jak powiedzielibyśmy dzisiaj - pariasów lub niedotykalnych. Wykluczenie Weluthy - bohatera wszak drugoplanowego - jest jednak osią, wokół której rozgrywa się tragedia stanowiąca główny wątek powieści. 

Ważny jest równie problem toksycznych relacji pomiędzy rodzicami a dziećmi. Świetnie nakreślone postaci bliźniąt Esthy i Rahel mierzą się z psychiczną i fizyczną przemocą ze strony matki. Ich reakcje obronne, przerażenie, próby poradzenia sobie z fundowaną przez dorosłych huśtawką emocjonalną również mają niemałe znaczenie dla rozwoju fabuły.

Roy potrafi zgrabnie wpleść pomiędzy te podstawowe treści cały wachlarz pobocznych wątków i charakterystycznych postaci. Dostaje się religijnym hunwejbinom  za obłudę (Baby Koćamma - była zakonnica, wyjątkowo odrażająca ciotka-intrygantka). Jest kwestia pedofilii (sprzedawca oranżady z kina). Jest dużo poetyckiego kolorytu lokalnego. Opisując bałagan w pokoju Chacka, Roy używa przymiotnika "barokowy". Tę "barokowość" można wszak przenieść na całe Indie i na opowieść autorki. W tej obfitości Roy potrafi jednak zaprowadzić porządek i przeprowadzić czytelnika od początku do końca. Dokąd zmierzamy razem z narratorką mniej więcej wiemy, bo sygnalizuje się nam na początku, że wydarzy się tragedia. Ale jej dokładny przebieg i konsekwencje poznamy na samym końcu.

Roy stworzyła wielce misterną literacką konstrukcję, dowodząc swego nieprzeciętnego talentu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Piramida zwierząt, reż. M. Borczuch, Narodowy Stary Teatr w Krakowie,

Oto prawdziwa sztuka - opowiedzieć o najważniejszych wydarzeniach lat dziewięćdziesiątych w dziedzinie sztuk plastycznych bez pokazywania ty...