Zbiega się tu wiele tropów i motywów. Dwa najwyraźniej widoczne:
1. Wnuk odtwarza, odkrywa historię dziadka / babci.
2. Wątek łotrzykowski w ogarniętej wojną Europie. Tu Dziadek autora tropi samego Wernhera von Brauna i jego rakiety V2, stając się trochę literacką kopią Tyrone'a Slothrope'a ("Tęcza Grawitacji" Pynchona). Przy czym autor utrzymuje, że Slothrope był całkowicie zmyślony, a historia jego dziadka prawdziwa.
To książka w istocie wspomnieniowa. Chabon nie stara się tu zatkać dziur w opowieściach dziadka literacką fantazją (o co podejrzewam np. Pasewicza w świetnym skądinąd "Pulverkopfie"). Ale ta szczerość i surowość relacji (np. spore braki w historii babki) pozostawiają wszakże pewien niedosyt, czego jednak nie można traktować w kategoriach zarzutu. Trudno przecież narzucać autorowi, jak ma opowiadać dzieje własnej rodziny, a już zupełnie nie sposób sugerować mu, by luki wypełniał zmyśleniami.
Ciekawe postaci, zwłaszcza babki.
niedziela, 22 września 2024
Michael Chabon, Poświata
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Marieke Lucas Rijneveld, Niepokój przychodzi o zmierzchu
Nastolatek ginie pod lodem, gdzieś na holenderskiej wsi, a my przyglądamy się jego rodzinie. Być może Rijneveld opisuje jej rozpad po tym, j...
-
Pomysł rezerwowy, bo nie wypaliła wycieczka do Zielonej Góry. Lądowanie w Dziembówku, krótka droga przez las do Dziembowa. Tu oglądany z zew...
-
Chyba jedna z najtrudniejszych lektur w życiu. Chwilami niesamowicie wciągająca, awanturnicza, przygodowa, łotrzykowska. Ale jest też powieś...
-
Pomysł Bogusia, żeby jechać do Würzburga nie był przeze mnie przyjęty szczególnie entuzjastycznie. Potężny upał i zatłoczone miasto zwiastow...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz