Książka napisana z dużą wrażliwością poetycką i z olbrzymim szacunkiem do detalu. W zasadzie proza poetycka, której bohaterami na równych prawach są światło słoneczne, cień, Zamość i ludzie: kupcowe Fajga i Salomea, Piotruś, dziewka służebna Alina...
Jest to obrazek, a może nawet zbiór pocztówek z przedwojennego Zamościa. Da się zapewne znaleźć jakieś podobieństwa z Brunonem Schulzem. Ogólnie jednak mam wrażenie, że autor poza popisem wirtuozerii warsztatowej (opisy wręcz spektakularne) nie obrał sobie właściwie żadnego celu. Miło zanurzyć się przez chwilę w klimacie dawnego roztoczańskiego miasta. Wątpię jednak, czy coś z tej lektury może zostać w czytelniku na dłużej.
sobota, 1 czerwca 2024
Piotr Szewc, Zmierzchy i poranki, Kraków 2000 [Wyd. Literackie]
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Marieke Lucas Rijneveld, Niepokój przychodzi o zmierzchu
Nastolatek ginie pod lodem, gdzieś na holenderskiej wsi, a my przyglądamy się jego rodzinie. Być może Rijneveld opisuje jej rozpad po tym, j...
-
Pomysł rezerwowy, bo nie wypaliła wycieczka do Zielonej Góry. Lądowanie w Dziembówku, krótka droga przez las do Dziembowa. Tu oglądany z zew...
-
Chyba jedna z najtrudniejszych lektur w życiu. Chwilami niesamowicie wciągająca, awanturnicza, przygodowa, łotrzykowska. Ale jest też powieś...
-
Pomysł Bogusia, żeby jechać do Würzburga nie był przeze mnie przyjęty szczególnie entuzjastycznie. Potężny upał i zatłoczone miasto zwiastow...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz