reżyseria
Hirokazu Koreeda
scenariusz
Yûji Sakamoto
Wybitny. Piękne zdjęcia, dobra gra aktorska, ale to znakomity scenariusz jest kręgosłupem tego filmu.
Zaczyna się jak jakiś dramat kafkowski. Ani mama Minato w pierwszej części, ani nauczyciel Hori w części drugiej nie mogą zrozumieć, w jakiej sytuacji się znaleźli. A nie mogą, ponieważ tylko scenarzysta zna wszystkie szczegóły tej misternie utkanej, choć przecież nieskomplikowanej intrygi.
To trochę film o tym, jak konwenanse i oczekiwania nie pozwalają nam się połapać w rzeczywistości. Fabuła mogłaby być śmiało jeszcze jednym z opowiadań niedawno czytanego przeze mnie zbioru Fuentesa (Wszystkie szczęśliwe rodziny).
Im dłużej trwa film, tym więcej kart odsłaniają twórcy, ale nie powiedzą nam wszystkiego. Otwarte zakończenie - może być euforycznym happy endem, ale również przenośnią, zwłaszcza, że mowa tu o nowym początku (co w historii, w której dużo mówi się o reinkarnacji może oznaczać zupełnie nowe życie po śmierci, którą Minato i Hoshikawa ponieśli w czasie tajfunu).
Jest tu kilka zaskakujących momentów, z których najbardziej poruszającym jest chyba rozmowa Minato z dyrektorką. Oboje zwierzają się sobie z kłamstwa, które miało poważne konsekwencje. Symbolicznym oczyszczeniem jest próba gry na puzonie i waltorni. Brzmi to niesamowicie jak jakieś trąby jerychońskie. Czy jednak wywikłali się z kłamstw - nie dowiemy się.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz