Bardzo klasycznie wystawiona sztuka Becketta. Nie dałoby się chyba zanadto ingerować w tekst Irlandczyka, co już samo świadczy o wartości tego dramatu.
Względność czasu i miejsca. Byt niezmienny, zanurzony w powtarzalności i bezsensie. Widzę tu dużo podobieństw do czytanej równolegle "Rzeźni numer pięć". Zastanawiałem się też, co ludzie tak lubią w wysokich górach. I chodzi chyba najbardziej o tę niezmienność. Pojadą tam i zastaną to co znali. Wszelkie inne krajobrazy ulegają erozji od stanu zapamiętanego do tego, co zobaczymy po ponownym widzeniu.
Sztuka ma swe źródło zapewne w odkryciach XX wieku, teorii Einsteina itd.
Dobrze zagrane. To teatr wiele wymagający od autora, bardzo fizyczny, a cała czwórka daje popis dużego kunsztu aktorskiego.
Samuel Beckett "Czekając na Godota"
Przekład- Antoni Libera
Reżyseria- Paweł Łysak
Asystent reżysera- Maciej Synowiec (AT Warszawa)
Scenografia, kostiumy - Robert Rumas
Światło, wideo- Artur Sienicki
Fonosfera - Maciej Szymborski
Konsultacje ds. plastyki ruchu – Klaudia Strzelczyk
OBSADA:
Pozzo- Marcin Jędrzejewski (gościnnie)
Lucky- Michał Karczewski
Vladimir- Roland Nowak
Estragon- Wojciech Siedlecki
Wideo: Chłopiec – Nikodem Staszkiewicz
Inspicjent- Jolanta Skawina
