poniedziałek, 20 maja 2024

Hanya Yanagihara, Małe życie

Pisane wg amerykańskiego patentu na literaturę, ale z dużą wrażliwością psychologiczną. Jest to wnikliwe studium traumy wynikającej z wykorzystania seksualnego w dzieciństwie i sieroctwa. Można też nazwać tę książkę hymnem na cześć przyjaźni. Mamy bowiem do czynienia z opisem przyjaźni niezłomnej, odpornej na uniki i narowy osoby straumatyzowanej, której przyjaciele pomagają w zmaganiach z demonami przeszłości. 

Szczególne wrażenie zrobiła na mnie część poświęcona staraniom Harolda o adopcję Jude'a. Wiarygodnie nakreślona niedostępność emocjonalna głównego bohatera, swoiste próby, jakim poddaje swoich bliskich. Jednocześnie wzrusza czułość przyjaciół. 

Mocne i przekonujące również były fragmenty, w których Jude próbuje nawiązać relacje z Kylem. Kończy się to tragicznym wejściem w rolę ofiary i kolejnym wykorzystaniem. 

Z pewnością powieść Yanagihary adresowana do czytelników o "mocnych nerwach", doceniających fachowe zagłębienie się w meandrach psychologicznych.

Razi nieco wątek romansowy pomiędzy Willemem i Judem (nagle po 20 latach odkrywają, że się jednak kochają) oraz wymęczone zakończenie. Po 800 stronach męki i walki autorka uśmierca niezniszczalnego dotąd bohatera, by móc wreszcie postawić kropkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Federico De Roberto, Wicekrólowie

Mikołajewski przyrównuje tę książkę do "Pana Tadeusza", ja widzę raczej podobieństwa do "Anny Kareniny". Mamy tu bowiem ...