Objętościowo niewielka, gęsta proza, prawie poetycka z tym charakterystycznym czeskim, Svejkowym niejako humorem.
Życie jest gówniane - czeski inteligent lat komunizmu miał wszelkie powody ku temu, żeby tak twierdzić. Wcale nieodosobnione były przypadki, że jednostki wybitne lub przynajmniej bardzo dobrze wykształcone zmuszone były żyć poniżej możliwości, zupełnie jak narrator tej historii. O tym, że życie jest gówniane można w tej książce czytać "między wierszami", ale Hrabal podpiera to przeczucie dowodami bardzo dosłownymi. Punkty zwrotne życia bohatera tej książeczki łączyły się bowiem nieodzownie z "incydentami kałowymi". Trzykrotnie tracil szansę na znalezienie miłości życia. Raz kandydatka obesrała się w tańcu, drugi raz, po latach, ta sama kobieta skompromitowała się podczas zimowej wycieczki, kiedy to na jednej z nart przywiozła kupę (zachciało jej się i gdzieś w krzakach przykucnęła, ale nie zauważyła, że ciągnie za sobą własne gówno. Trzecim razem bohater idąc na randkę w sandałach sam wdeptuje w psie odchody...
Najbardziej poruszająca scena jest na końcu. Mając poczucie bezsensowności dalszego zmagania się z życiem, Haňtia kładzie się w korycie, którym zwykle dostarczał papier do prasy przerabiającej książki na makulaturę. Widzimy, jak za chwilę dostanie się w niszczycielski uścisk maszyny, tymczasem nawet ten manewr mu się nie udaje. Maszyna go nie chce.
Smutek przyprawiony czarnym humorem i goryczką czeskiego piwa.
niedziela, 14 stycznia 2024
2024.01.07 Bohumil Hrabal, Zbyt głośna samotność
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Marieke Lucas Rijneveld, Niepokój przychodzi o zmierzchu
Nastolatek ginie pod lodem, gdzieś na holenderskiej wsi, a my przyglądamy się jego rodzinie. Być może Rijneveld opisuje jej rozpad po tym, j...
-
Pomysł rezerwowy, bo nie wypaliła wycieczka do Zielonej Góry. Lądowanie w Dziembówku, krótka droga przez las do Dziembowa. Tu oglądany z zew...
-
Chyba jedna z najtrudniejszych lektur w życiu. Chwilami niesamowicie wciągająca, awanturnicza, przygodowa, łotrzykowska. Ale jest też powieś...
-
Pomysł Bogusia, żeby jechać do Würzburga nie był przeze mnie przyjęty szczególnie entuzjastycznie. Potężny upał i zatłoczone miasto zwiastow...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz