Na podstawie Manna. Skonstruowano bardzo przemyślany scenariusz z głębokim zrozumieniem muzyki. Nie umiem jednak odpowiedzieć na pytanie, po co opowiadano tę historię dziś. Zarówno ja, jak i Boguś mieliśmy wrażenie, że spektakl ten jest nudny. Ciekawie zrobiło się na chwilę, w momencie, kiedy na scenie pojawiły się syreny.
Od pewnego czasu obserwuję, że zaludnianie tego typu spektakli całą czeredą aktorów jest męczące dla widza, wpycha czasem dany teatr w dosłowność. A gdyby pograć trochę konwencją, zmniejszyć obsadę, kazać zagrać obsadzonym po kilka ról, od razu zrobiłoby się ciekawiej, przynajmniej aktorsko.
Nie rozumiem niekonsekwencji. Jeśli zaangażowano Alonę Szostak tylko do roli Syreny, to czemu druga z syren była grana przez Samelczak, która miała już wszak rolę w świecie "ludzi"?
Dobrze, że troszkę rozprawiono się tutaj z "paternalistycznym" Mannem. Zdaje się, że u niego, podobnie jak u Wilde'a, kobiety miały charatker "dekoracyjny", z czym tutaj odważnie dekonstruując fabułę walczą twórcy.
Świetna rola Kornelii Trawkowskiej, która buntuje się, gra aktorkę, która gra aktorkę i nie chce na końcu umrzeć. Ciekawostka.
Katarzyna Minkowska
Katarzyna Minkowska
Tomasz Walesiak
Łukasz Mleczak
Wojciech Frycz
Jola Łobacz
Krystyna Lama Szydłowska
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz