Przypowieść. Miejsce, czas - nieokreślone. Nie chodzi o to, by umiejscowić tę historię w konkretnych realiach, ale żeby przekazać uniwersalne przesłanie. To niesie z sobą ryzyko dosłowności. Powieść Coetzee'ego nie jest zapewne banalna, ale razi uproszczeniami, budową oczywistych struktur. Główna postać - figura patriarchy i jedynego sprawiedliwego, nawet jeśli odbrązowiona przez ukazanie słabostek (kobieciarz, torturowany godzi się utratą resztek godności), jest jednak bardzo sztampowa.
Są tu wszakże wartości, które zawsze godzi się przypominać. Są to więc rozprawa z archetypem zachodniej cywilizacji, która potrzebuje przemocy ćwiczonej na peryferiach, by potwierdzić potęgę metropolii, zwanej w powieści Coetzee'ego Imperium.
To wszystko dziś uznajemy za pewnik. Być może u początku lat 80-tych były to refleksje świeższe. Nie wiem...
Wynotowany cytat:
Po łydki zanurzony w aksamitnej wodzie, poddaję się tej upajającej wizji. W pełni zdaję sobie sprawę, jaki jest symboliczny sens takich majaków, takich mrzonek, żeby się przedzierzgnąć w bezmyślnego dzikusa albo żeby się zima puścić w drog¢ do stolicy czy po omacku szukać drogi do ruin na pustyni, czy żeby wrócić do swojej celi lub odszukać barbarzyńców i oddać się w ich ręce, niech robią ze mną, co chcą. Wszystkie bez wyjątku są antycypacją kresu życia; są fantasmagorycznymi snami nie o tym, jak żyć, ale jak umrzeć. I wiem, że każdy w tym otoczonym murami mieście, pogrążającym się teraz w ciemności (słyszę słaby dźwięk trąbki wzywającej do zamknięcia bram), myśli podobnie. Wszyscy z wyjątkiem dzieci! Dzieci wierzą święcie, że wielkie stare drzewa, w których cieniu się bawią, stać będą całe wieki, że pewnego dnia, kiedy dorosną, będą silne jak ich ojcowie i będą rodzić dzieci jak ich matki, że będą żyć w dobrobycie, chować własne dzieci i starzeć się tam, gdzie się urodziły. Co nam uniemożliwia życie zgodne z prawami natury, podobne do tego, jakie ryby wiodą w wodzie, ptaki w powietrzu czy dzieci? Wszystkiemu winne Imperium! To Imperium wymyśliło historię. Imperium za podstawę swego istnienia uznało nie spokojnie toczący się czas według powracających pór roku, ale szarpiący bieg wzlotów i upadków, początku i końca, katastrofy. Imperium samo siebie skazuje na obracanie koła historii i jednocześnie knuje przeciwko niej. Tylko jedna myśl absorbuje ograniczony rozum Imperium: jak nie dopuścić do swego końca, jak nie zginąć, jak przedłużyć okres swego panowania. [ss. 206-207]
oceniłem na 4